Przed kilkoma miesiącami swoją premierę miał Scott Spark RC na 2027 rok, czyli nowa odsłona jednego z najbardziej utytułowanych, a jednocześnie najbardziej charakterystycznych rowerów do XC na rynku. Co więcej, idąca wciąż swoim torem, a nie naśladująca wszystkie inne rowery XC na rynku, które mają damper ulokowany poziomo, pod górną rurą. O nowym Sparku RC, czyli wersji wyścigowej ze skokiem 120 / 120 mm szerzej pisaliśmy tutaj: SCOTT zaprezentował nowego Sparka RC na 2027! Jeśli nie kojarzycie tego modelu, to warto wrócić do tej lektury, bowiem w poniższym tekście czasem będziemy się do niego odnosić.
Geny z XC, skok jak w porządnym ścieżkowcu!
Fundamentem Scotta Sparka DC jest podobna architektura ramy jak w wersji RC, ale na tym podobieństwa właściwie się kończą. Zmieniona została geometria, a przede wszystkim znacząco zwiększono skok zawieszenia. Z przodu mamy 140 mm, natomiast z tyłu aż 138 mm. To już wartości charakterystyczne dla rowerów trailowych, czyli tak zwanych ścieżkowców. Sam system amortyzacji jest bardzo podobny do tego zastosowanego w Sparku RC. Tutaj również damper został ukryty w węźle suportowym, czyli rozwiązaniu, które od lat jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Sparka. Różnica polega przede wszystkim na zastosowaniu amortyzatora o większym skoku i aluminiowego linka między wahaczem, a głównym trójkątem ramy, co pozwoliło uzyskać znacznie większy skok całego zawieszenia.
Zmiany objęły również geometrię. Kąt główki wynosi 65 stopni, czyli jest nieco bardziej płaski niż w Sparku RC. Sama główka ramy jest też odrobinę wyższa, a większy stack przekłada się na bardziej wyprostowaną i wygodniejszą pozycję za kierownicą. Reach również urósł – o około centymetr. Nie oznacza to jednak, że pozycja stała się bardziej wyciągnięta. Wszystko za sprawą bardziej stromego kąta rury podsiodłowej, który przesuwa sylwetkę ridera nieco do przodu roweru. Spark DC jest przy tym wyraźnie dłuższym rowerem. Baza kół urosła o około 4 cm względem wersji RC. W połączeniu z bardziej płaskim kątem główki przekłada się to na większą stabilność prowadzenia na trudniejszych trasach. Duży skok zawieszenia zapewnia natomiast dodatkowy zapas podczas szybkiej i bardziej agresywnej jazdy.
Do tego dochodzi wyposażenie dobrane z myślą o ścieżkowym charakterze roweru. Mamy bardziej agresywne opony oraz regulowaną sztycę z dużym skokiem. Co ciekawe, maksymalny dopuszczalny skok przedniego amortyzatora wynosi aż 150 mm, czyli możliwy jest jeszcze bardziej trailowy setup tego roweru! Przypomnimy, że fabrycznie Spark DC otrzymuje 140-milimetrowy widelec, ale konstrukcja pozwala jeszcze odrobinę przesunąć ten rower w stronę bardziej agresywnej jazdy.
Sporo ciekawostek w samej ramie
Geometria Sparka DC nie jest przy tym całkowicie „zamrożona”. Kąt główki – podobnie jak w modelu RC – można regulować za pomocą specjalnych sterów, które pozwalają ustawić go w jednej z trzech pozycji. Do dyspozycji mamy ustawienie neutralne 0 stopni, a także zmianę o pół stopnia na plus lub w drugą stronę, czyli o pół stopnia na minus. Dzięki temu można nieco dostosować charakter prowadzenia roweru do własnych preferencji i tras.
Rama ma jeszcze kilka innych ciekawych rozwiązań i wartych wspomnienia parametrów. Maksymalny rozmiar przedniej zębatki wynosi 34 zęby. Oczywiście nie zabrakło również haka przerzutki w standardzie UDH, który stał się obecnie obowiązkowym rozwiązaniem w nowoczesnych rowerach górskich. Maksymalna szerokość opony to aż 2,6 cala. I jest to kolejny element dobrze pokazujący, że Spark DC nie jest po prostu Sparkiem RC z większym skokiem. Możliwość zastosowania znacznie szerszych, typowo trailowych opon ma tutaj konkretne znaczenie. Podobnie jak to, że ścieżkowa opona z agresywnym klockiem będzie miała możliwość oczyszczenia się z błota, dzięki tak obfitym prześwitom w ramie.
Ciekawie rozwiązano również prowadzenie przewodów. Scott daje możliwość wyboru pomiędzy pełną integracją, w której przewody wchodzą do ramy już przez pokrywę sterów, a rozwiązaniem pół-zintegrowanym. W tym drugim przypadku przewody prowadzone są bardziej klasycznie i znikają w ramie dopiero wchodząc do główki. To rozwiązanie może przypaść do gustu osobom, które nie są fanami pełnej integracji kokpitu i przewodów.
W przeciwieństwie do Sparka RC mamy tutaj klasyczną, zewnętrzną obejmę sztycy, zamiast rozwiązania zintegrowanego z ramą. Nie ma również mocowania bidonu na rurze podsiodłowej. Dzięki temu można zastosować droppera o większym skoku i maksymalnie wykorzystać przestrzeń wewnątrz ramy. Scott pomyślał również o bardziej praktycznych kwestiach. Z tyłu znalazł się niewielki błotnik, którego zadaniem jest ograniczenie ilości błota trafiającego na elementy zawieszenia. Rama ma też sporo gumowych protektorów. Do tego – wzorem wariantu RC – w ramie znalazł się także schowek na podstawowe narzędzia potrzebne przy usuwaniu drobnych awarii na trasie. Nowy Scott Spark DC dostępny jest w czterech rozmiarach – od S do XL.
Ramy HMX i HMF
Podobnie jak w innych modelach Scotta, również tutaj mamy do wyboru różne wersje karbonowej ramy. Spark DC występuje na ramie HMX albo HMF. HMX to oczywiście topowa odmiana karbonowej ramy. W tym przypadku zastosowano dodatkowo łożyska Ceramic Speed SLT, natomiast ta rama jest kompatybilna wyłącznie z elektronicznymi napędami. HMF to nieco tańsza konstrukcja, wyposażona w klasyczne łożyska i pozwalająca na zastosowanie również mechanicznego napędu. Spark DC okazuje się być naprawdę lekkim rowerem, w końcu ma geny z XC, a to zobowiązuje… Topowa wersja waży około 11,5 kg. To bardzo niewiele jak na rower ze skokiem 140 / 138 mm, trailowym wyposażeniem, elektroniczną grupą napędową i hamulcami czterotłoczkowymi.
Granice XC i Down-Country znowu się przesuwają
Omawiany w tym artykule model jest bardzo przesunięty w stronę trailowej jazdy. Mamy 140 mm skoku z przodu, 138 mm z tyłu, możliwość zastosowania 150-milimetrowego widelca, duży skok regulowanej sztycy, agresywne opony, miejsce na gumy o szerokości do 2,6 cala i geometrię stworzoną z myślą o trudniejszych trasach. Jednocześnie nie znika tutaj DNA z XC. I to właśnie wydaje się w tym rowerze najciekawsze. Pomimo całego trailowego usposobienia i wyposażenia Spark DC nadal powinien zachowywać cechy charakterystyczne dla Sparka – być sprawny na podjazdach, dynamiczny i stosunkowo lekki. Topowa wersja ważąca 11,5 kg pokazuje zresztą, że nie jest to tylko teoria.
Jeszcze kilka lat temu rower o takiej charakterystyce moglibyśmy bez większego zastanowienia nazwać trailówką. Dzisiaj sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. To, co oferuje obecny Scott Spark RC, czyli model przeznaczony do XC, do niedawna uważaliśmy za cechy rowery Down-Country. Natomiast dziś miano MTB do Down-Country przejmują maszyny w stylu Sparka DC… Lekkie, dynamiczne i szybkie pod górę, a jednocześnie gotowe na bardzo dużo na zjazdach!
Pełną kolekcję Scotta Sparka DC na sezon 2027 można zobaczyć na stronie producenta: www.scott-sports.com







