
Mamy listopad. Czas, w którym nawet najwięksi profesjonaliści wieszają rower na haku. Można powiedzieć: „i co z tego, przecież nie jestem zawodowcem, jeżdżę tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności, na rower wsiadam wtedy, kiedy mam ochotę, po co więc mam odpoczywać, skoro nawet nie czuję się zmęczony?”. Z jednej strony jest w tym trochę racji: dystans roczny pokonywany przez zawodowca rozpoczyna się od 20000km, amator przejeżdża 3, 4, 5, 7 tysięcy. Różnica polega jednak na tym, że amator oprócz tego pracuje, studiuje albo chodzi do szkoły. Wysiłek włożony w pokonanie w ciągu roku takiego dystansu może również być zatem całkiem spory i, pomimo tego, że wedle obiektywnych reguł jest co najwyżej „kwalifikowaną rekreacją”, warto, aby organizm po minionym a przed kolejnym sezonem odpowiednio się zregenerował. Pora roku, która właśnie nadeszła wydaje się być do tego najbardziej odpowiednia
Po zmianie czasu zmrok zapada wcześnie. Na tyle wcześnie, że w tygodniu trudno jest przeprowadzić sensowny trening, przejażdżka o zmierzchu przy zacinającej marznącej mżawce nawet dla największych twardzieli ma niewiele wspólnego z przyjemnością a do tego łatwo o przeziębienie czy kontuzję. Warto więc choć na krótki czas postawić rower w kąt i zająć się czymś innym. Tegoroczna jesień nas trochę rozpieściła: wysokie temperatury, piękna pogoda, wprost wymarzone warunki do jazdy na rowerze. Dzięki temu większość z nas zapewne cały czas jeździła, niektórzy pewnie całkiem sporo.

Zaprzestanie jazdy z dnia na dzień nie jest ani czymś wskazanym ani czymś zdrowym. Należy więc się choć trochę roztrenować. Aby lepiej zrozumieć problem posłużmy się porównaniem. Cały sezon, od grudnia do października możemy przyrównać do jednego konkretnego treningu. Aby przyniósł on jak najlepszy efekt i był przeprowadzony zgodnie ze wszystkim prawidłami należy rozpocząć go rozgrzewką a zakończyć „rozjazdem” czy też, jak niektórzy to nazywają „wychłodzeniem”, które jest de facto odwrotnością rozgrzewki. Podobnie sprawa wygląda z całym sezonem zarówno wchodzimy jak i wychodzimy z przygotowań stopniując obciążenia. Okres roztrenowania po sezonie powinien trwać średnio od trzech do sześciu tygodni i polegać na regularnym zmniejszaniu objętości i intensywności treningu aż do całkowitego zaprzestania aktywności na rowerze. Trzykrotny zwycięzca szosowego Pucharu Świata, mistrz olimpijski Paolo Bettini po ubiegłorocznym sezonie nie patrzył na swój rower przez równy miesiąc. W tym czasie spędzał czas z rodziną, pielęgnował ogródek i chodził na spacery z psem.

Aby całkiem nie zgnuśnieć a przy tym czas wypoczynku wykorzystać możliwie jak najlepiej warto nie tylko pójść z kolegami na piwo czy z dziewczyną do kina. Warto zainteresować się tematami takimi jak sauna, masaż sportowy, akupunktura. Jeśli w sezonie zabrakło na to czasu przydałoby się zrobić przynajmniej podstawowe badania krwi i EKG aby zdiagnozować stan organizmu. To także znakomity czas na całkowite wyleczenie wszelkich drobnych kontuzji i dolegliwości, jeśli takowe pojawiły się w sezonie. Aby zachować pozory aktywności można wybrać się na basen czy do parku wodnego i spędzić nieco czasu wypoczywając niekoniecznie w sposób bierny. Dobrym pomysłem są również wszelkiego rodzaju spacery po parku, wycieczki w nieduże góry, jazda na łyżwach i tym podobne. A kiedy przyjdą długie wieczory, gdy za oknem będzie siąpił deszcz, można posiedzieć przed komputerem albo albumem ze zdjęciami i powspominać wydarzenia minionego lata...

Z dwóch zasad, którym hołdują nasze babcie, czyli „dużo jeść i ciepło się ubierać”, należy się skupić raczej na tej drugiej, starając się unikać przeziębień, infekcji, gryp, katarów, zapaleń zatok i innych problemów zdrowotnych, które mogą skutecznie utrudnić rozpoczęcie przygotowań do nowego sezonu. Z jedzeniem „junk food”, dużych ilości słodyczy czy też piciem złocistego napoju o gorzkawym smaku przesadzać również nie wolno, ale jeśli kiedyś sportowiec może sobie pozwolić na chwilę słabości w dziedzinie diety, to właśnie teraz (już widzę kolejki spragnionych hamburgerów i frytek kolarzy ustawiających się przed drzwiami McDonaldsa ;-) )
Krótko mówiąc późną jesienią warto zaznać pewnej odmiany od jazdy rowerem, treningów, wyścigów, stresu wyrzeczeń ale też i pięknych chwil, które wiążą się z uprawiania tego sportu. Warto poświecić trochę czasu na analizę minionego sezonu, zaplanować nadchodzący, jednak na to przyjdzie pora w swoim czasie. Teraz należy cieszyć się nieróbstwem, ewentualnie swoją aktywność skierować w inne dziedziny życia. Nadchodzi czas błogiego lenistwa!