Trening czyni mistrza! (częśc 7)

Drukuj

<img src=zdjecia/trening/1_m.jpg border=0 align=left vspace=5 hspace=5> Po obiecanym odpoczynku we wtorek rozpocząłem tydzień do wysokiego C, czyli od żwawego podjazdu w Czułowie (5,5km, niezbyt strome) w celu sprawdzenia mojej aktualnej dyspozycji. Do domu wróciłem nadzwyczaj kontent, ponieważ udało mi się uzyskać równe 11:30, czyli średnią nieco tylko poniżej 30km/h. W sumie wyszło 50 km luźnym (oprócz podjazdu) tempem. We środę nieco żwawsze 40 km po szosie, natomiast czwartek będzie w moim przypadku dniem treningu interwałowego, którego celem będzie zbudowanie siły oraz wytrzymałości siłowej. Tak więc jeździłem 5 podjazdów po ok. 20 sekund na 85% możliwości a następnie 10 minut jazdy w żwawym tempie. Na koniec dorzuciłem jeszcze dwa podjazdy bez przerwy. W sumie wraz z dojazdem i powrotem w średnim tempie wyszło 60km. W piątek 50 km po szosie w umiarkowanym tempie, za to w nieco bardziej pagórkowatym terenie.<br><br>W sobotę zaryzykowaliśmy pierwszy wypad z szosowcami z krakowskiego Cichego Kącika. W sumie było ciekawie, udało mi się utrzymać w pierwszej grupce w dość konkretnie pofałdowanym terenie, choć nie powiem ze zmian schodziłem lekko ugotowany, jednak zważywszy na to, że podczas jednej z nich udało mi się dość konkretnie rozerwać peletonie, to nie było źle

Po obiecanym odpoczynku we wtorek rozpocząłem tydzień do wysokiego C, czyli od żwawego podjazdu w Czułowie (5,5km, niezbyt strome) w celu sprawdzenia mojej aktualnej dyspozycji. Do domu wróciłem nadzwyczaj kontent, ponieważ udało mi się uzyskać równe 11:30, czyli średnią nieco tylko poniżej 30km/h. W sumie wyszło 50 km luźnym (oprócz podjazdu) tempem. We środę nieco żwawsze 40 km po szosie, natomiast czwartek będzie w moim przypadku dniem treningu interwałowego, którego celem będzie zbudowanie siły oraz wytrzymałości siłowej. Tak więc jeździłem 5 podjazdów po ok. 20 sekund na 85% możliwości a następnie 10 minut jazdy w żwawym tempie. Na koniec dorzuciłem jeszcze dwa podjazdy bez przerwy. W sumie wraz z dojazdem i powrotem w średnim tempie wyszło 60km. W piątek 50 km po szosie w umiarkowanym tempie, za to w nieco bardziej pagórkowatym terenie.

W sobotę zaryzykowaliśmy pierwszy wypad z szosowcami z krakowskiego Cichego Kącika. W sumie było ciekawie, udało mi się utrzymać w pierwszej grupce w dość konkretnie pofałdowanym terenie, choć nie powiem – ze zmian schodziłem lekko „ugotowany”, jednak zważywszy na to, że podczas jednej z nich udało mi się dość konkretnie rozerwać peletonie, to nie było źle. W sumie 85km ze średnią 29km/h.

Po ostrzejszej jeździe w sobotę w niedzielę wybraliśmy się w większej grupce na przejażdżkę po w miarę płaskim terenie (choć szosy, po których jeździmy są dosyć mocno pofałdowane – w zasadzie jedyny 5km odcinek całkiem płaskiego prowadzi dokładnie pod wiatr). Po tym, dość intensywnym tygodniu na liczniku widnieje 730 przejechanych kilometrów (wszystko po szosie na rowerze górskim zaopatrzonym w „slicki” – niestety nie posiadam roweru szosowego :-( ). Nie jest to ilość powalająca na kolana, ale w połączeniu z bieganiem daje całkiem przyzwoite efekty. Po dwóch tygodniach spędzonych na rowerze mięśnie przyzwyczaiły się do tego specyficznego rodzaju wysiłku, ciągle chudnę, choć coraz mniej (obecnie ważę 66kg) – jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem!!! Oby tylko pogoda dopisywała.

- Trening czyni mistrza! (część 6 - 02.03.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 5 - 24.02.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 4 - 10.02.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 3 - 31.01.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 2 - 23.01.2003)
- Trening czyni mistrza! (wstęp - 9.01.2003)

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj