Od ostatniego opisu moich treningów minęło już blisko 2 tygodnie. Przez ten czas cały czas pracowałem nad wytrzymałością uskuteczniając bieganie po Lasku Wolskim i w okolicach Kopca Kościuszki. Przed pomysłami wyjścia na rower skutecznie odstraszały ujemne temperatury i mokre szosy. W sumie to dobrze, ponieważ bez przeszkód można było zakończyć pierwszą, blisko dwumiesięczną część przygotowań. W sumie ostatnie dwa tygodnie wyglądały podobnie jak poprzednie: od wtorku do soboty bieganie około godziny (we wtorki dość mocnym tempem – około 10% szybszym niż w pozostałe dni), natomiast w niedziele 2,5 godzinny trening tlenowy – średnie tempo, sporo podbiegów. Co dwa dni trening kończony był około 1,5 kilometrowym finiszem z ciągłym „rozkręcaniem tempa”. Wyjątkiem była ostatnia sobota (wczoraj), kiedy to wybrałem się na 50 km na szosę (średnia ok. 25km/h) w celu powolnego przyzwyczajania się do jazdy rowerem.
Podsumowując pierwszy etap przygotowań mogę stwierdzić, że odniósł on pożądany skutek: ogólna wytrzymałość, czyli baza dla dalszych treningów, jest już na w miarę przyzwoitym poziomie. Dziś po 2,5 godziny biegu po lesie wróciłem do domu niemal wypoczęty! Czas zatem powoli przygotowywać formę stricte rowerową – od tego tygodnia zaczynam jazdy po szosie w umiarkowanym tempie. Całe szczęście zapowiada się koniec zimy!
- Trening czyni mistrza! (część 4 - 10.02.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 3 - 31.01.2003)
- Trening czyni mistrza! (część 2 - 23.01.2003)
- Trening czyni mistrza! (wstęp - 9.01.2003)