Od kiedy Cape Epic – etapowy wyścig MTB rozgrywany w Południowej Afryce dostał kategorię UCI, oprócz specjalistów tego typu imprez, na starcie zaczęła pojawiać się ścisła światowa czołówka.W tym roku obsada przeszła wszelkie oczekiwania: Christophe Sauser, Roel Paulissen, Karl Platt, Bart Brentjens, Ralph Naef, Jose Antonio Hermida i Thomas Frischknecht zapowiadali walkę o zwycięstwo.
Cape Epic stał się zatem imprezą absolutnie topową. Tak pod względem organizacji jak i obsady. O ile poziom sportowy łatwo można stwierdzić patrząc na listę startową, o tyle o organizacji trudno mówić, nie będąc na miejscu. W tym roku wyścigowi przyglądał się Grzegorz Golonko, organizator m.in. polsko – czeskiego Bike Challenge. Wedle jego relacji, choć miasteczko namiotowe niejednokrotnie stawiane jest w wioskach liczących 200 mieszkańców (a samych zawodników i obsługi jest blisko 2000 osób!), konieczne jest dowożenie wody oraz całej infrastruktury, warunki są zbliżone do tych, jakie można spotkać w kilkugwiazdkowym hotelu. Nic w tym jednak dziwnego, jeśli popatrzymy na budżet imprezy, który sięga 2,5mln USD! Okazuje się jednak, że nawet najlepszym zdarzają się wpadki – na jednym z pierwszych bufetów zabrakło wody ;-). Całość zawodów filmowana była z trzech helikopterów a ogólnym wrażeniem był wszechobecny profesjonalizm.
Trasa wyścigu podzielona została na osiem etapów, z których większość liczyła ponad 100km. Dominująca część prowadziła w terenie, jednak znalazł się i kilkunastokilometrowy odcinek prowadzący… autostradą! Teoretycznie najtrudniejszym etapem miał być odcinek trzeci, jednak to nie on przyniósł decydujące rozstrzygnięcia, choć przekreślił szanse części faworytów (m.in. Christophea Sausera, którego partner się rozchorował a Sauser, już poza klasyfikacją stworzył naprędce zespół z południowoafrykańskim szosowcem Dawidem Georgem).
Karl Platt, jadący w nowych barwach (Bulls Team) i z nowym partnerem, Stefanem samem zaatakowali już na pierwszym etapie. Wraz z nimi na metę wjechali jednak, jak się później okazało, najwięksi rywale, czyli Roel Paulissen z Jakobem Fuglsangiem (Cannondale Vredestein 1). Te dwie drużyny będą ze sobą toczyły zacięty pojedynek do ostatnich metrów tegorocznego Cape Epic. Najdłuższy, drugi etap, liczący aż 132km zmienił układ w czołówce. 12 – to kilometrowy, kamienisty podjazd w pierwszej części trasy podzielił stawkę. Na szczycie jako pierwsi zameldowali się Sauser z Palhuberem, jednak przebita a następnie rozdarta opona pozbawiła ich szans na wygranie etapu. Wraz z nimi jechali Paulissen z Fuglsangiem a minutę z tyłu trzy zespoły: Platt/Sahm, Brentjens/van Houst i Hermida/Naef. Różnice czasowe na mecie wynikały głównie z problemów technicznych poszczególnych ekip. Ostatecznie na prowadzenie wyszli Paulissen z Fuglsangiem, jednak przewaga nad resztą stawki była niewielka.
Etap trzeci przyniósł koniec marzeń Sausera: jego partner zachorował i drużyna Szwajcara ostatecznie wypadła z gry. Cannondale – Vredestein 1 umocnili się na prowadzeniu przed Team Bulls, jednak mając za sobą 300km a przed sobą 500, przewaga sześciu minut była zaniedbywalna. Na tym etapie spore starty ponieśli Brentjens i van Houst – piętnaście minut przy tak wyrównanej stawce wydawało się przepaścią. Dodatkowo partner mistrza olimpijskiego z Atlanty zatruł się, co spowodowało dalsze starty na etapie czwartym.
To właśnie na czwartym odcinku do ofensywy powrócili Platt z Sahmem. Nadrobili nad ekipą Cannondale trzy i pół minuty, niwelując starty o połowę. Etap wygrali Naef z Hermidą – debiutanci w Cape Epic, jednak mający maratonowi doświadczenie (Naef to przecież aktualny mistrz świata!). Tendencję wzrostową Platt z Sahmem potwierdzili na etapie piątym, odbierając pozycję liderów Paulissenowi z Fuglsangiem. Etap, po wcześniejszych niepowodzeniach wygrali Brentjens z van Houstem (Team Dolphin). Taki sam sukces odnieśli dwa dni później, umacniając się na trzeciej pozycji za Team Bulls i Cannondale – Vredestein. To właśnie rywalizacja tych dwóch zespołów do końca rozpalała serca kibiców. Gdy wydawało się, że Team Bulls kontroluje sytuację, Cannondale – Vredestein na dwa etapy przed końcem zyskał 11 sekund przewagi w kalsyfikacji generalnej. Jedenaście sekund na trasie dłuższej niż nasz cały Bike Challenge! Paulissen w zespole Cannondale i Plat w Team Bulls byli „silnikami”, napędzającymi swoich partnerów. Z kolei Sahm i Fuglsang starali się dotrzymywać kroku swoim partnerom a to wszystko w tempie porównywalnym z zawodami pucharu świata!
Na przedostatnim, siódmym etapie, mimo, iż to oni minimalnie prowadzili w klasyfikacji generalnej, Paulissen z Fuglsangiem postanowili zaatakować. Sam i Platt podążyli za nimi, jednak w tym momencie Sam… złamał pedał. Gdy wydawało się, że wszystko jest dla Niemców stracone, z pomocą przyszedł jadący poza klasyfikacją Christophe Sauser, który oddał swój pedał zawodnikowi Bulls Team. W tym czasie z przodu zespołowi Cannondale – Vredestien 1 pomagał Kashi Leush z drugiego teamu Cannondale, dogonili jadących z przodu Brentjensa z van Houstem i… Leush z Paulissenem przebili opony! Starty zostały wyrównane, Platt z Sahmem dołączyli do czołówki a następnie, widząc słabość Fuglsanga przeprowadzili decydujący atak. Ten, jakże dramatyczny, etap ostatecznie wygrali zawodnicy teamu Dolphin, jednak prawdziwymi zwycięzcami byli Niemcy z Team Bulls, którzy odzyskali prowadzenie i przed ostatnim etapem mieli trzy minuty przewagi nad najgroźniejszymi rywalami. Ostatni etap nie przyniósł znaczących różnic w klasyfikacji generalnej – Karl Platt powrócił na afrykański tron po trzech latach oczekiwania.
W pozostałych kategoriach: Mix, Women i Master rywalizacja była nieco mniej zacięta: najlepsze panie: Anke Erlank i Myriam Saugy (RPA, Team Duravit) przyjechały na metę ponad cztery godziny nad rywalkami! W mixtach Yolende Speedy i Paul Cordes pokonali Ivonne Kraft i Nico Pfitzenmeiera o 17 minut a wśród mastersów Andrew McLean i Damian Booth pokonali rywali o 25 minut. Zwycięzcy wszystkich kategorii poza męską reprezentowali RPA.
Na koniec kilka słów podsumowania. Mimo tego, że Cape Epic gromadzi na starcie największe gwiazdy kolarstwa górskiego, znajduje się tam miejsce również dla amatorów. To oni stanowią o sile tej imprezy i to dla nich jest olbrzymia przygoda. Jeśli myślicie, że Cape Epic jest imprezą tylko dla wybranych – mylicie się. Na starcie każdego z etapów można znaleźć takich samych amatorów jak podczas polskich etapówek. Dlaczego więc jest tak niewielu kolarzy z Europy Środkowej (choć w tym roku w RPA pojawili się Ukraińcy a i Polacy mają już za sobą debiut w tej imprezie). Odpowiedź jest prosta – koszt uczestnictwa wraz z przelotem grubo przekracza 10.000PLN za zespół. Oprócz tego, że trzeba mieć szczęście i wylosować możliwość uczestnictwa, start dla większości z nas równy jest sporej części rocznych zarobków. Może jednak warto zastanowić się nad pożyczką i wziąć udział w wielkiej afrykańskiej przygodzie?
Wyniki:
Men:
1 Karl Platt (Ger) / Stefan Sahm (Ger) Team Bulls 33.08.01
2 Roel Paulissen (Bel) / Jakob Fuglsang (Den) Cannondale-Vredestein 1 3.23
3 Bart Brentjens (Ned) / Rudi van Houts (Ned) Dolphin Mountainbike Team 43.45
4 Alban Lakata (Aut) / Roman Peter (Swi) Trek Volkswagen Racing 1.14.00
5 Thomas Zahnd (Swi) / Sandro (Spa)eth (Swi) Team Texner-Stoeckli 1.19.31
6 Johannes Sickmueller (Ger) / René Birkenfeld (Ger) Stevens 1.46.48
7 Kevin Evans (RSA) / Brandon Stewart (RSA) RALEIGH MTN ENERGADE 1 1.55.38 (najlepszy zespół afrykański)
8 Mannie Heymans (Nam) / Melt Swanepoel (RSA) RALEIGH MTN ENERGADE 2 2.01.30
9 Ralph Naef (Swi) / Jose Hermida (Spa)in Multivan Merida Biking Team 1 2.24.25
10 Shan Wilson (RSA) / Jacques Rossouw (RSA) Team Adidas/William Simpson/Ep 2.42.23
Women:
1 Anke Erlank (RSA) / Yolandè De Villiers (RSA) DURAVIT 39.55.53
2 Myriam Saugy (Swi) / Fabienne Heinzmann (Swi) Texner BMC Thoemus 4.20.53
3 Kerstin Brachtendorf (Ger) / Daniele Troesch (Fra) ADIDAS FIAT Rotwild 4.49.14
4 Kristine Noergaard (Den) / Anna-Sofie Noergaard (Den) CUBE WLS TEAM 5.31.06
5 Liesbet Kristafor (RSA) / Leanne Brown-Waterson (RSA) K-Way 8.53.59
Mix:
1 Yolande Speedy (RSA) / Paul Cordes (RSA) IMC/Mongoose 39.06.06
2 Ivonne Kraft (Ger) / Nico Pfitzenmaier (Ger) Maloja-BTS Time for Travel 17.37
3 Geddan Ruddock (RSA) / Jean Ann Mckirdy (Can) ABSA PRO MIXED 1.21.10
4 Virginie Souchon (Fra) / Julien Sauvigné (Fra) CMT 3.37.19
5 Fienie Barnard (RSA) / Jurie Barnard (RSA) Pezula 4.11.24
Masters:
1 Andrew Mclean (RSA) / Damian Booth (RSA) Cycle lab 37.48.34
2 Linus van Onselen (RSA) / Doug Brown (RSA) ABSA Masters 25.39
3 M.C. Franken (RSA) / Fred Coleske (RSA) Red Mongoose 1.20.18
4 Corrie Muller (RSA) / Ergee Du Toit (RSA) SAND 1.36.39
5 Jacques Malan (RSA) / Schuiling Bobby (RSA) MILES FOR MARROW 1.50.47
Tak blisko jeszcze nie było!
Cape Epic 2007
Od kiedy Cape Epic etapowy wyścig MTB rozgrywany w Południowej Afryce dostał kategorię UCI, oprócz specjalistów tego typu imprez, na starcie zaczęła pojawiać się ścisła światowa czołówka.