Sukces Kolumbijczyka

14. La Ruta de Los Conquiscadores (3-5.11.2006, Kostaryka)

Drukuj

Trzyetapowy wyścig MTB rozgrywany na trasie prowadzącej od wschodniego do zachodniego wybrzeża Kostaryki jest kolejną imprezą pretendującą do miana najtrudniejszego wyścigu kolarskiego na świecie.

Trzyetapowy wyścig MTB rozgrywany na trasie prowadzącej od wschodniego do zachodniego wybrzeża Kostaryki jest kolejną imprezą pretendującą do miana “najtrudniejszego wyścigu kolarskiego na świecie”.Choć krótsza niż większość innych etapówek, La Ruta oferuje niezwykle trudny teren oraz większość spotykanych na ziemi stref klimatycznych. W tym roku przez tropikalną dżunglę i skaliste zbocza wulkanu najszybciej przejechał zdobywca maratonowego pucharu świata – Kolumbijczyk Leonardo Hector Paez (Full Dynamix).

Tegoroczna La Ruta liczyła w sumie 283,7km podzielone na trzy etapy. Kostarykanie, dla których wyścig jest powodem do dumy, doskonale wiedzą, że prestiż tego typu imprez buduje się na dwa sposoby: oferując ultra trudną, obrastająca legendę lub zapraszając gwiazdy światowego kolarstwa. Legendę La Ruta już posiada, przyszedł więc czas na walkę herosów na trasie. W ubiegłym roku, jadąc w koszulce mistrza świata, Szwajcar Thomas Frischknecht przełamał dominację gospodarzy odnosząc zwycięstwo w pięknym stylu. Przy okazji stwierdził, że pierwszy, prowadzący przez dżunglę etap, był najtrudniejszym wyścigiem jednodniowym, w jakim kiedykolwiek brał udział. W tym roku na starcie, prócz Frischknechta i lokalnych faworytów stanęli m.in Adam Craig z teamu Gianta, Jeremiah Bishop (Trek-VW), Tinker Juarez (Cannondale) i zwycięzca pucharu świata w maratonach, Hector Paez.


W tym roku nieco zmieniono trasę. Pierwszy etap nieco skrócono, za to dołożono przewyższenia. Na niespełna 100km zaoferowano zawodnikom mordercze 4420 metrów wspinaczki szlakami prowadzącymi przez dżunglę. Trzeba jasno powiedzieć: przy takich wartościach i skondensowaniu trudności profile najtrudniejszych etapów wielkich tourów wydają się być zabawą dla emerytów!
Najdłuższy podjazd dnia czołówka pokonywała blisko dwie godziny! Thomas Frischknecht, jeden z faworytów imprezy, blisko połowę podjazdu pokonał pieszo ze względu na ciężkie warunki panujące na trasie (sypki żwir i błoto). “Frischi” nie był jednak najlepiej dysponowany – do Kostaryki dotarł zaledwie 30 godzin przed startem wyścigu (problemy z dojazdem) i nie zdążył się zaaklimatyzować. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, Hector Paez zaatakował na długo przed kluczowym podjazdem. Wraz z Kolumbijczykiem mocne tempo nadawał Adrei Amador (Kostaryka, BCR-Pizza Hut). W pościg za uciekinierami ruszyli trzykrotny zwycięzca La Ruta, Hector Ramirez (BCR-Pizza Hut) i Adam Craig z teamu Gianta, niwelując swoją stratę do zaledwie minuty, jednak za mozolny pościg zapłacili na podjeździe. Craiga zaczęły łapać skurcze i nie wytrzymał tempa Ramireza. Bazując na doświadczeniu lat ubiegłych, dobrze rozłożył siły Bishop i mimo problemów technicznych (połamana jedna z zębatek w kasecie) Amerykanin ukończył etap na drugim miejscu.
Bezkonkurencyjny był jednak Paez, który choć miał kłopoty z tylną przerzutką, zyskał prawie 15 minut przewagi nad Bishopem, 21 nad Amadorem i 25 nad Craigiem. Frischknecht nie dość, że źle się czuł, to jeszcze pogubił trasę i ze stratą godziny do Paeza zajął dwunastą lokatę.

Etap1:
1 Hector Paez (Colombia) Full Dynamix 6.00.25
2 Jeremiah Bishop (USA) Trek-VW 14.48
3 Amdrei Amador (Costa Rica) BCR-Pizza Hut 21.30
4 Adam Craig (USA) Giant USA 25.02
5 Federico Ramirez (Costa Rica) BCR-Pizza Hut 26.29
6 Tinker Juarez (USA) Cannondale 32.54
7 Marvin Campos (Costa Rica) IBP 33.34
8 Paolo Montoya (Costa Rica) Super Pro 40.42
9 Eddy Perez (Costa Rica) Dos Pinos 50.09
10 Deiver Esquivel (Costa Rica) IBP 56.42

Rok temu drugi etap, którego kluczowym momentem jest wjazd na wulkan sięgający 3000m wysokości odebrał prowadzenie Frischknechtowi, którego nękały defekty. W tym roku młody Hector Paez pojechał jak stary wyjadacz, pilnując sporej przewagi, jaką miał po pierwszym dniu nad swoimi rywalami. Liczący 66,7km i 2654m przewyższenia etap umocnił Kolumbijczyka na prowadzeniu a dodatkowo pozbawił go najgroźniejszego rywala. Doświadczony Jeremiah Bishop, chcąc za wszelką cenę pozostać w grze o zwycięstwo, zaryzykował na zjeździe wszystko co miał i boleśnie upadł, co nie tylko odebrało mu etapowy sukces (ostatecznie przyjechał na metę drugi, za Paezem), ale również zmusiło do wycofania się z wyścigu – po przekroczeniu linii mety Amerykanin został przewieziony do szpitala.
Tak jak rok temu, Thomas Frischknecht dwukrotnie złapał “kapcia” na kończących etap zjazdach, co odebrało mu szansę na awans w klasyfikacji generalnej. Z kolei mechanicy Adama Craiga nie spisali się zbyt dobrze – początkowe problemy z przerzutką (łańcuch wyrzucany za kasetę prosto w szprychy) musiał gonić czołówkę, co z kolei zaowocowało kryzysem w drugiej części etapu.

Etap2:
1 Hector Paez (Colombia) Full Dynamix 3.25.47
2 Jeremiah Bishop (USA) Trek-VW 4.09
3 Andrei Amador (Costa Rica) BCR-Pizza Hut 6.48
4 Federico Ramirez (Costa Rica) BCR-Pizza Hut 11.36
5 Marzio Deho (Italy) Olympia 12.56
6 Deiver Esquivel (Costa Rica) IBP 17.48
7 Tinker Juarez (USA) Cannondale 21.05
8 Eddy Perez (Costa Rica) Dos Pinos 29.53
9 Jose Andres Vega Solano (Costa Rica) IBP 30.12
10 Jonathan Carballo Ramirez (Costa Rica) IBP 31.39


Po wycofaniu się Bishopa, ostatni, liczący co prawda 120km, ale prowadzący głównie w dół etap, był dla Paeza tylko formalnością. Choć Frischknecht pokazał rok temu, że także na odcinku o tego typu profilu można wiele zyskać, o ile jest się dobrze przygotowanym i ma się sporo szczęścia, to jednak dla znakomicie dysponowanego Kolumbijczyka półgodzinna przewaga była wystarczająca by utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Nie mogący znaleźć skutecznego sposobu na pokonanie Paeza na dwóch pierwszych etapach Kostarykanie, mając większe starty w klasyfikacji generalnej mogli sobie pozwolić na próbę wygrania choćby finałowego odcinka. Liczne ataki na ostatnich kilometrach przyniosły sukces Amadorowi, który na metę wjechał trzy i pół minuty przed grupką z Paezem. Craig znów miał pecha i przebił oponę a Frischknecht, choć zameldował się na mecie szósty, to jednak nie wytrzymał tempa czołówki – jego strata przekroczyła 20 minut.
W klasyfikacji generalnej przewagę utrzymał Paez przed koalicją lokalnych kolarzy. Godne uwagi jest szóste miejsce weterana Juareza, który pokazał, że w tak trudnych wyścigach liczy się przede wszystkim doświadczenie!

Na mecie Leonardo Hector Paez na pytanie, czy La Ruta jest najcięższym wyścigiem MTB na świecie odpowiedział jednym słowem: “Tak”. Co prawda nie startował w Crocodile Trophy, ale ma na swoim koncie wygraną w tegorocznym pucharze świata oraz srebrny medal mistrzostw świata w maratonie, więc prawdopodobnie można go uznać za autorytet w tej dziedzinie. Na koniec warto dodać, że ten utytułowany Kolumbijczyk ma zaledwie 24 lata. Ciekawe, jak dalej potoczy się jego kariera...

Etap3:
1 Andrei Amador (CRC) BCR-Pizza Hut 4.32.04
2 Marzio Deho (Ita) Olympia 3.28
3 Federico Ramirez (CRC) BCR-Pizza Hut
4 Leonardo Hector Paez (Col) Full Dynamix 3.37
5 Deiver Esquivel (CRC) IBP 6.50
6 Thomas Frischknecht (Sui) Swisspower-Scott 23.45
7 Adam Craig (USA) Giant USA 27.21
8 Eddy Perez (CRC) Dos Pinos 27.28
9 Tinker Juarez (USA) Cannondale 30.59
10 Jonathan Carballo Ramirez (CRC) IBP 33.58

Klasyfikacja Generalna:
1 Leonardo Hector Paez (Col) Full Dynami 14.01.52
2 Andrei Amador (CRC) BCR-Pizza Hut 24.41
3 Federico Ramirez (CRC) BCR-Pizza Hut 37.57
4 Deiver Esquivel (CRC) IBP 1.17.43
5 Marzio Deho (Ita) Olympia 1.19.18
6 Tinker Juarez (USA) Cannondale 1.21.21
7 Adam Craig (USA) Giant USA 1.43.00
8 Eddy Perez (CRC) Dos Pinos 1.44.03
9 Marvin Campos (CRC) IBP 1.51.47
10 Thomas Frischknecht (Sui) Swisspower-Scott 2.04.32

FOTO: https://www.adventurerace.com

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj