Intel(R) Powerade(R) BikeMaraton#11 - 28.08.2005, Kraków. Relacja.

Drukuj

<a href=javascript:Fotka('ppg_fotki/foto_big/8_3440_29_08_05.jpg','','')><img src=ppg_fotki/foto_small/8_3440_29_08_05s.jpg border=0 align=left vspace=5 hspace=5></a>Pobiliśmy rekord! W niedzielę Krakowie na starcie trzech dystansów Ligi BikeMaraton Hobby, Amator i Pro stanęło ponad 1460 uczestników! Tym samym mogliśmy uczestniczyć w największych zawodach rowerowych w kraju. Czołówka walczyła na wymagającej trasie, początkujący zaś zmagali się z trudnym terenem podkrakowskich lasów. Nie wymiar sportowy impreazy był jednak tego dnia najważniejszy. Maraton w Krakowie, w natłoku wielu innych imprez tego typu, miał w sobie coś wyjątkowego był prawdziwym świętem kolarstwa górskiego

Pobiliśmy rekord! W niedzielę Krakowie na starcie trzech dystansów Ligi BikeMaraton – Hobby, Amator i Pro stanęło ponad 1460 uczestników! Tym samym mogliśmy uczestniczyć w największych zawodach rowerowych w kraju. Czołówka walczyła na wymagającej trasie, początkujący zaś zmagali się z trudnym terenem podkrakowskich lasów. Nie wymiar sportowy impreazy był jednak tego dnia najważniejszy. Maraton w Krakowie, w natłoku wielu innych imprez tego typu, miał w sobie coś wyjątkowego – był prawdziwym świętem kolarstwa górskiego! Choć trasa w Krakowie nie należała do szczególnie „górskich”, wielu zawodnikom przypożyła sporych problemów i zmusiła do dużego wysiłku. Krótkie, ale strome podjazdy następujące jeden po drugim, szybkie zjazdy, wymagajace maksimum uwagi, wąskie, leśne ścieżki ze zmienną nawierzchnią to esencja tego maratonu. Choć trasa wiedzie głównie po podkrakowskich lasach i polnych drogach, posiada kilka punktów charaktersytycznych, dzięki którym pamięta się poszczególne maratony – zjazd do Kochanowa, Wąwóz półrzeczki czy też końcówka w Lasku Wolskim i na Sikorniku, ulubionych miejscach jazdy krakowskich rowerzystów zapewniają sporo wrażeń uczestnikom ze wszystkich części stawki. Nie to jednak decyduje o pięknie krakowskiego maratonu a usytuowanie startu i mety. Zawdonicy i zawodniczki ruszali na trasie mając za sobą widok na Wawel. Start w takim miejscu to nie tylko dobry sposób na ułożenie stawki, ale też gratka dla kibiców – widok blisko trzech tysięcy rowerowych kół otaczających Błonia na długo zapada w pamięć. Do tego dochodzi atmosfera, którą tworzy wielka rzasza rowerzystów, zarówno startujących jak i tylko przyglądających się zawodom. Rywalizacja wśród maratończyków wkracza w decydującą fazę. Teraz każdy przelicza minuty i sekundy na punkty i próbuje atakować, aby uzyskać w klasyfikacji generalnej przewagę nad rywalami. Na starcie w Krakowie stanęła praktycznie cała czołówka Ligi BikeMaraton oraz spora grupa mocnych zawodników, którzy jednak na maratonach goszczą nieregularnie. Przez pierwsze 20km czołówka jechała razem w peletonie, choć już wpierwszej części trasy do pokonania było kilka podjazdów. Świadczy to o wyjątkowo wyrównanym poziomie maratończyków. Tempa nie wytrzymał jednak Mirosław Bieniasz (Kellys), który zmęczony trudami TransCarpatii swoim tempem dojechał do mety. Tempo to wystarczyło jednak do zajęcia ósmego miejsca na dystansie Pro. Pierwszy linię mety, z wyraźną przewagą minął Paweł Urbańczyk (Montan Stal), drugie miejsce zajął Adrian Brzózka (Leader Fox Vetta Racing Team) a trzecie Wojciech Rakowski (Born). Wśród pań dwie zawodniczki z Krakowa – Kasia Szczurek (Maks) i Ania Ożóg (bikeWorld.pl / Team Rowerowy) musiały zadowolić się drugim i trzecim miejscem, lepsza od nich była Ilona Cieślar z Wisły (Montan Stal). Na dystansie Amator zwyciężył Krzysztof Drabik, przed Jarosławem Miodońskim (Kellys) i Adamem Szczapnikiem – Dzikowskim (Legion). Warto zaznaczyć, że dla Jarka Miodońskiego był to dziewiąty dzień ścigania na rowerze górskim z rzędu. Po przejechaniu TransCarpatii wziął jeszcze udział w sobotę w wyścigu XC w okolicach Żywca a w niedzielę przyjechał do Krakowa i stanął na podium! Wśród pań zwyciężyła reprezentantka gospodarzy, Justyna Frączek (bikeboard) przed Dorotą Warczyk (Magnum) i Magdą Zeman (Thule). Co ciekawe, zwycięzcy zarówno wśród pań jak i panów na obu dystansach uzyskali wyraźnie lepsze czasy niż rok temu! Na następny taki maraton będziemy czekali przez rok... Zanim jednak będziemy ścigali się w krakowie w sezonie 2006, w tym sezonie przed nami jeszcze dwie imprezy Ligi BikeMaraton: Przesieka i Bydgoszcz. Maraton w Krakowie był znakomitym przykładem na to, że także zawody dla tak duzej liczby osób można zorganizować w pełni poprawnie. Zapewne zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, jednak trzeba przyznać, że organizatorzy w pełni podołali przygotowaniu imprezy dla 1500 osób. Zapewne nie udałoby się to, gdyby nie pomoc ze strony ekipy Compassu, która znając loklane warunki wytyczyła świetną trasę a także wydatnie przyczyniła się do zapewnienia bezpieczeństwa i sprawnego przeprowadzenia maratonu. Trzeba przyznać, że takiej ilości ludzi organizatora na trasie nie widzieliśmy jeszcze nigdzie wcześniej! Do zobaczenia w Krakowie za rok! Pełne wyniki III Rowerowego Maratonu Krakowskiego znajdziecie TUTAJ

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj