Rowerowe Brno 2007

Drukuj

Jesienne targi w Brnie nieodmiennie wzbudzają moje zdumienie, potwierdzają bowiem, że traktowani przez nas z przumrużeniem oka Czesi znów są w czymś lepsi. Przykład?

Ten trzy razy mniejszy kraj niż Polska ma ludność liczącą zaledwie 10 milionów, ale za to firm rowerowych kilka razy więcej. My próbujemy być dumni z Krossa i Arkusa, a Czesi gdy zaczną wyliczać mają problem ze skończeniem. Favorit, Author, Pell's, Duratec, Kovarik, Morati, Superior, Amulet, Apache, RB... Starczy? A firm jest o wiele więcej.

 

Czego nam brak?
Z rozmów z samymi Czechami wynika, że postrzegają Polaków w sposób stereotypowy i porównują nas do Niemców. Sądzą, że lepsi jesteśmy w handlu - tu akurat lekko się zdziwiłem - niż w wynalazczości. Dlatego też podobno nie potrafimy konstruować rowerów... A Czesi mają wielkie tradycje, już przed drugą wojną światową istniało za południową granicą ponad dwadzieścia firm produkujący sprzęt na dwóch kółkach, albo części do niego. Jakby nie było, Skoda też zaczynała od rowerów. Dziś potomkowie Szwejka (również cyklisty) zbierają plony narodowej przedsiębiorczości i zamiłowania do dłubania. Sami Czesi mają własną wersję naszego określenia „złota rączka”, w ich wariancie jest ona po prostu... czeska.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

Dowody
Targi w Brnie to idealne miejsce by przekonać się o tym, że w twierdzeniach Czechów może tkwić sporo prawdy. Termin mają nieszczególny, bo początek listopada, a pomimo tego ich wrota szturmują tłumy. Podczas gdy my od kilku lat nie mamy żadnej imprezy podobnego typu, tam rowery wypełniają dwie hale, kolejną zajmują imprezy towarzyszące - zawody w trialu, XC, hopy, minirampa do 4x, itp. itd. Wszędzie dziesiątki i setki uczestników i kibiców, od kilkulatków po dorosłych facetów. Miło popatrzeć. Obok rowerów swoje stoiska mają firmy produkujące ciuchy, odżywki, organizatorzy imprez i wypraw turystycznych. Na stoiskach autografy rozdają nie tylko zawodnicy, ale i globroterzy, którzy dwa razy pod rząd okrężyli ziemię. Brzmi jak idylla, ale to rzeczywistość, tyle, że czeska!

 


 

Firma za firmą
Tym razem mniej pisać będę o sprzęcie, obok znajdziecie bogatą relację zdjęciową, w której starałem się pokazać wszystko to, co moim zdaniem wyjątkowo warte było zobaczenia. Dla wielbicieli Authora dodam od razu, że także się wystawiał - tyle że już jakiś czas temu omówiłem całą kolekcję 2008, więc powtarzanie się nie ma sensu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W tym roku największe wrażenie zrobił na mnie Duratec. Firma nie ma wprawdzie żadnego nowego modelu w kolekcji, ale wprowadza w całych Czechach nowość - system pomiaru użytkownika, który na podstawie uzyskanych danych pozwala przygotować indywidualną ramę „pod wymiar”. Koszt dodatkowy podobnej ramy w stosunku do modelu seryjnego to tylko ok. 400 zł (włącznie z płatnym zabiegiem pomierzenia osoby). Drugie miejsce przyznaję Superiorowi, który dorobił się wysmakowanej stylistyki. Modele damskie z drobnymi kwiatkami, czy rasowe i stonowane jednocześnie górale do ścigania, to prawdziwe dzieła sztuki użytkowej. Obok niebieska maszyna z napisem Terezka, koleżanki Hurikovej. Miejsce trzecie należy się Amuletowi, który postawił na zdecydowanie inny, ale nie mniej interesujący styl „wyczynowy”, z dominującą wściekła zielenią. Tych rowerów nie sposób pomylić z innymi. Miejsce czwarte wreszcie to RB, tradycyjnie mocne w sprzęcie cięższym. I tu mała niespodzianka, bo najfaniejszy był RB do XC z czystego aluminium, z przedłużoną rurą podsiodłową i przepięknym jarzemkiem. Dodatkowy plusik za reklamę. Miejsce piąte przypada Fortowi, za oryginalne malowanie karbonowej ramy. I miejsce szóste, tym razem wynikające głównie z nieufności, to konstrukcje Pell'sa z... supercienkimi widełkami tylnymi. Tu karbonowe fragmenty aż się proszą o to, by je złamać palcami, a mimo to istnieją. Nagrodę pocieszenia otrzymuje 4Ever za oryginalne malowanie z motywami przypominającymi Pacmana (stara miłość nie rdzewieje ;). Reszta zaś jest milczeniem i... oglądaniem. Zapraszam do podziwiania czeskich wynalazków.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj