Adriatic Express 2006 - kolejna porcja wiadomości.

Drukuj

<a href=javascript:Fotka('ppg_fotki/foto_big/8_6258_29_08_06.jpg','','')><img src=ppg_fotki/foto_small/8_6258_29_08_06s.jpg border=0 align=left vspace=5 hspace=5></a><b>Dzień 11, Kilometrów 1350 12.08.2006</b> Ostatnie dni upłynęły pod znakiem gór. Ze Zvornika ruszyliśmy wzdłuż rzeki Driny w głąb Serbii i Bośni. Dzień pierwszy od Zvornika zakończyliśmy podjazdem na przełęcz położoną ponad 1000 m.n.p.m. Potem rozbiliśmy się u Serbskich gospodarzy, którzy poczęstowali nas spora ilością sznapsu. Zapamietamy ta noc na długo, a szczególnie Wojtek. Następnego dnia wstaliśmy ok. 10. Ruszyliśmy na trasę i zaczęło padać. Tego dnia przejechaliśmy aż... 4 kilometry. Rekord!

Dzień 11, Kilometrów 1350 12.08.2006 Ostatnie dni upłynęły pod znakiem gór. Ze Zvornika ruszyliśmy wzdłuż rzeki Driny w głąb Serbii i Bośni. Dzień pierwszy od Zvornika zakończyliśmy podjazdem na przełęcz położoną ponad 1000 m.n.p.m. Potem rozbiliśmy się u Serbskich gospodarzy, którzy poczęstowali nas spora ilością sznapsu. Zapamietamy ta noc na długo, a szczególnie Wojtek. Następnego dnia wstaliśmy ok. 10. Ruszyliśmy na trasę i zaczęło padać. Tego dnia przejechaliśmy aż... 4 kilometry. Rekord! Zatrzymaliśmy się w nieukończonym domku. Po południu przenieśliśmy się do garażu, a jeszcze potem do jeszcze innego pomieszczenia, gdzie bardzo wygodnie się spało na materacach. Kolejny dzień to jazda tunelami (w tym pokonaliśmy jeden zamknięty tunel gdyż był w przebudowie, po ciemku, bardzo fajnie się jechało) jazda wzdłuż rzeki Driny oraz zdobywanie kolejnych przełęczy. Tego dnia tez dostaliśmy się do Czarnogóry. Po dotarciu do jednej z miejscowości, najbardziej ucieszyliśmy się na widok piekarni. Była to pierwsza cywilizowana miejscowość od chyba 50 km. Dzisiejszy dzień to nieustanna jazda pod wiatr, pod gore i z górki. Chyba najtrudniejsze warunki zastaliśmy właśnie dziś. Do tego jesteśmy właśnie w Durmitorze - najciekawszym regionie Czarnogóry. Jutro czeka nas zdobywanie najwyżej położonego punktu na wyprawie - przełęczy położonej ponad 1900 m.n.p.m. Oby nie padało. Adriatyk i... po Adriatyku Dzień 21, Kilometrów: 2735 22.08.2006 Właśnie dzisiejszego dnia opuszczamy region Adriatyku. Jesteśmy obecnie w miejscowości Izola w Słowenii. Samo dotarcie nad Adriatyk nie było jednak łatwe. Przebijanie się przez góry w Czarnogórze, a szczególnie przez pasmo Durmitoru było wyjątkowo trudne. Pierwsza próba zdobycia tamtejszej przełęczy zakończyła się niepowodzeniem z powodu sztormowego wiatru. Następnego dnia jednak się udało i juz na drugi dzień zawitaliśmy nad Adriatyk. Jazdę wzdłuż wybrzeża rozpoczęliśmy w Czarnogórze i stamtąd poruszaliśmy się na północ zahaczając miedzy innymi o Dubrovnik, Sibenik, Trogir, Split i Zadar. Droga wzdłuż Adriatyku wbrew naszym oczekiwaniom nie była jednak łatwa. Wręcz przeciwnie. Cały czas w gore i w dol. Do tego żar lejący się z nieba, 30 stopniowe temperatury i ogromny ruch na jadranskiej magistrali prowadzącej wzdłuż morza. Małe kłopoty techniczne miał Wojtek - 2 złamane szprychy, dętka. W związku z podróżą przez Chorwacje musieliśmy zmienić odrobinę nasza dietę (dokładniej w związku z cenami w Chorwacji). Podstawa żywnościowa dla nas to chleb + ryz + marmolada. Daje się przeżyć. Teraz przed nami wędrówka przez Słowenię, Austrie, Czechy i...Polska. KOLEJNE ZDJECIA TUTAJ Raj :), Dzień 26, Kilometrów 3350 28.08.2006 10 kilometrów temu dotarliśmy do naszego raju - Czech. Najwyższy czas na dobre i tanie jedzenie. Co działo się ostatniego czasu... a wiec w Słowenii pierwszy nocleg spędziliśmy również u rowerzysty, który ugościł nas jak na rowerzystę przystało oferując łazienkę, prysznic i śniadanie. Następnego dnia pokonaliśmy ponad połowę Słowenii, odwiedzając m.in. Ljublijane. Nocleg w... przyczepie kempingowej. Poranek przywitał nas pochmurna pogoda i temp. 10 stopni. Kolejny dzień to początek wspinaczki po Alpach i zdobywanie przełęczy położonej 1300 m.n.p.m. Zjazd z niej - zabójczy, nachylenie grubo ponad 20 %, do tego zakręty, kamienie, i woda. Ciągle hamując, czując spaleniznę wydobywającą się z naszych klocków hamulcowych dotarliśmy na dół. Rozpoczęła się jazda przez środkową część Austrii. Kolejna noc również bez rozbijania namiotu w centrum młodzieżowym, gdzie ksiądz (szef) zaoferował nam kuchnie (co nas uratowało bowiem skończył się nam gaz w kuchence i ciągle nie mamy jej nabitej), ubikacje i dal nam...10 euro na zakup jedzenia. Kolejny dzień miał być łatwy i przyjemny. Z mapy wynikało, że droga będzie prowadzić wzdłuż rzeki, ciągle w dół. Niestety jednak trasa była mordercza. Ponad 170 km ciągłe w gore i w dół pokonując ponad 9 podjazdów o nachyleniu min. 12 % (w tym także podjazdy 25%). Nagroda za wysiłek było miejsce, w którym spaliśmy, i w którym zostaliśmy wspaniale ugoszczeni (kolacja, śniadanie...). Austriacy są mili i przyjaźni! I dziś już ponad 100 km. Pojutrze, zapewnie Praga, a za 4 dni...dom Czech ciąg dalszy, Dzień 27, Kilometrów 3400 29.08.2006 Witamy ponownie, tym razem nie z kafejki internetowej, ale z domu jednego z naszych znajomych. Wczorajszego dnia, pomimo niedzieli udało się nam znaleźć jeszcze market, w którym zrobiliśmy nasze pierwsze czeskie, duże zakupy. 5 kilometrów dalej rozbiliśmy namiot po środku wsi, na wolnym, niczyim miejscu. Dziś obudziliśmy się o 6, jednak wstaliśmy dopiero po 7, a to, dlatego że było bardzo zimno, pewnie nie cale 10 stopni. Ruszyliśmy na trasę przed 9, zawitaliśmy do Tesco, przemierzyliśmy Czeskie Budziejowice i dojechaliśmy do malutkiej miejscowości Drachov, gdzie właśnie teraz jesteśmy. Planujemy jeszcze dziś przepedałować 70 - 80 km. Oby tylko pogoda nam na to pozwoliła. CDN Więcej informacji na https://wyprawy.ovh.org/adriaticexpress.htm BikeWorld.pl jest oficjalnym patronem medialnym wyprawy.

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj