Pobieram dane...
| Tomasz Mauchowski 08-06-2008, Niedziela |
Komentarzy: 1 Tagi: |
Cztery tysiące kilometrów za plecami
– Czeka nas piękna wyprawa i poważne wyzwanie. Po raz pierwszy będziemy jechać tak długo i tak daleko, czujemy więc respekt dla czekającej nas drogi – mówił przed wyjazdem Paweł Czarny, organizator wypraw od 2004 roku.
Ranek był chłodny. Gdy drobna mżawka przyprószyła ramy rowerów, wydawało się, że nie czeka ich nic dobrego. Jednak już na przedmieściach Krakowa przywitało ich słońce. Po wykonaniu pamiątkowej fotografii przy młodszym bracie wawelskiego smoka – wyruszyli na krakowską starówkę, by przedefilować na rowerach przed kościołem Mariackim, Sukiennicami i wiecznie zadumanym Mickiewiczem. Oddawszy szacunek należny historii jednego z najznamienitszych polskich grodów, swoje metalowe rumaki skierowali w stronę Połańca, uderzając ostrogami i wyrywając galopem do przodu. Na trasę!
Ale znowu największy problem był z kilkoma kierowcami. Z kilkoma, bo wiadomo, że tak na drodze, jak i na szlaku w górach – zawsze można spotkać kogoś o mniejszej kulturze podróżowania czy wypoczynku. Kierowcy dwóch autobusów PKS najwyraźniej pragnęli podkreślić swą dominację na drodze, otrąbili więc kolarzy, minęli niemal zahaczając i bezgłośnie zwyzywali za... jazdę zgodną z przepisami.
Obudzili się rano w bardzo dobrych nastrojach – wreszcie świeciło słońce! Było ciepło, przyjemnie, więc wyjechali nieco wcześniej na trasę. Przez Warszawę przedzierali się jednak z trudem. Dopiero gdy udało im się dotrzeć do ścieżek rowerowych – błyskawicznie pokonali nimi całą szerokość miasta. Większa część trasy wiodła tym razem bezpośrednio nad Wisłą.
Etap z Płocka do Torunia mignął niespodziewanie szybko. Po miłym spotkaniu z płockimi energetykami wyjechali na trasę. – Przed wyjazdem spotkaliśmy się z koleżankami i kolegami z ENERGI w Płocku – mówił Paweł Czarny. – Wspaniale nam się rozmawiało, więc trochę niechętnie wyjeżdżaliśmy dalej – przyznał z uśmiechem.
Po drodze nastąpiła niespotykana zamiana – na rower wsiadł Krzysztof Kasprzak, który dotąd prowadził samochód. – Kilka dni za kierownicą wymęczyło mnie, byłem obolały. Dogadaliśmy się więc z Bogusiem Naskręckim, żeby to on dzisiaj prowadził samochód, a ja się trochę rozruszam – powiedział później.
Do centrum Gdańska zajechali już o godz. 14. Tradycyjnie (już po raz czwarty!) wykonali pamiątkowe zdjęcia pod pomnikiem Neptuna, przemaszerowali traktem spacerowym i udali się na ul. Marynarki Polskiej, do gdańskiej centrali swojej firmy.
Zobacz także...Turystyka: Wyprawy po Polsce
13.06



KomentarzeKomentarze
komentarzy 1
| Patronat medialny - IMPREZY |
|
| Patronat medialny - DRUŻYNY |
|
© bikeWorld.pl 2011 Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie materiałów zawartych na niniejszej stronie jest zabronione!