Praca, dom, trening i mało czasu - chyba głównie to spowodowało że i tą razą ;) zamiast w góry wybraliśmy się na spokojną wycieczkę po podkrakowskich wertepach. Zaczynając od parku leśnego Witkowice.
Za Witkowicami - na wysokości Górki Narodowej - rozpościera się całkiem przyjemna panorama na Kraków.
Pomijając marną jakość zdjęcia - pięknie stamtąd widać Beskidy.
Kilka km w kierunku fortu Marszowiec i hotelu Twierdza trafiamy na pole kapusty...
...i coś co tak na dobrą sprawę przypominało kokony - takie jak w Alienie.
Niestety nie myliłem się! Jak tylko podszedłem bliżej by mu się dokładniej przyjrzeć, larwa Aliena zassała mój czerep - razem z kaskiem. Konstatacja była prosta - "O shit!" pomyślałem ;)
Oddawaj Faila wstrętna Larwo!!! ;)
Larwa mnie oddała ;) - całego - więc ruszyliśmy dalej, czerwonym szlakiem.
Nie, to nie jest gest na powitanie Fuhrera - to próba zwrócenia uwagi na...
Zbyszek jak rasowy crossowiec postanowił go dogonić ;)
Elektrociepłownia Łęg ? zimą daje miastu ciepło ale straszy przez cały rok. Za kominami widać liczący 286m maszt RTV w Chorągwicy.
Wawel rozpozna już każdy (chyba) wiec opisywać nie będę, dodam tylko iż został zbudowany w... ;)
Z Michałowic wróciliśmy asfaltem przez Zielonki - oczywiście za szybko i mocno wygłodzeni. Po szybkiej konsultacji z Ines postanowiliśmy zrobić mały popas nad Wisłą...
Miejsce popasu w którym leniwie przeżuwaliśmy kupione przez Age tortille, ma w sobie coś wyjątkowego, może chodzi o dużą ilość zieleni?
Jakkolwiek krótka i w zasadzie bardzo spokojna wycieczka i tak dostarczyła nam odpowiedniej porcji relaxu i witamin. Po drodze do Krk znów obżarliśmy się malin :) A mocno popołudniowy chillout nad Wisłą połączony ze sjestą to już czysta poezja. Pozdrawiam!
Więcej fotogalerii na stronie: https://enduroriderz.pl/

