Wywiad z Markiem Rutkiewiczem

Drukuj

Marek Rutkiewicz, rocznik 1981. Jeden z najlepszych polskich kolarzy ostatniej dekady, w którym zarówno specjaliści jak i kibice upatrują zadatków na wielkiego mistrza. Przygodę z kolarstwem rozpoczynał w SMS w Żyrardowie, następnie wyjechał do Francji, gdzie z amatorskiej grupy ACBB PARIS przeszedł do zawodowej ekipy ówczesnej I dywizji (obecnie UCI Pro Team) Cofidis.

Po zamieszaniu w sfingowanej przez francuską policję aferze wrócił do kraju, gdzie został jednym z liderów ekipy Intel – Action. Po awansie Tour de Pologne do elitarnego grona Pro Tour, w ostatnich dwóch latach był w tym wyścigu najlepszym Polakiem skutecznie rywalizując z gwiazdami światowego kolarstwa. Po tegorocznym, znakomitym czwartym miejscu otwiera się dla niego powrót do światowej elity.

bikeWorld.pl: Gratulacje za znakomitą jazdę na Tour de Pologne. Czy czwarte miejsce w wyścigu zaliczanym do UCI Pro Tour to Twój najważniejszy wynik w karierze?

Marek Rutkiewicz: Dziękuje. Myślę że najważniejsze dla każdego sportowca są zwycięstwa, więc i ja cenie je najbardziej. Ale i tak zdecydowanie to czwarte miejsce na Tourze mogę zaliczyć do większych osiągnięć w moich dotychczasowych wynikach.

bW.pl: Początek sezonu w wykonaniu twojej grupy - Intel Action był, delikatnie rzecz ujmując, dość nieciekawy. Od wyścigu dookoła Luksemburga było już o wiele lepiej a końcówka (

Małopolski Wyścig Górski i Tour de Pologne

) był już naprawdę dobry. Czy jednak grupa II dywizji może pozwolić sobie na to, by przez prawie pół sezonu być praktycznie niewidoczną?

M.R.: Nie da się tego ukryć że początek sezonu w naszym wykonaniu rozczarował chyba wszystkich. Analizowaliśmy po kilka razy nasze przygotowania do sezonu - co poszło w nich nie tak. Wszystkie te niepowodzenia w startach z początku sezonu odbiły się dość mocno na naszej psychice - obawialiśmy się by każdy kolejny start nie był kolejnym rozczarowaniem. Ale chyba przełomowy moment nastąpił na MP, na których broniliśmy tytułu z przed roku. Dzięki dobrej jeździe całego teamu - mogliśmy się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w tym sezonie, które chyba było nam bardzo potrzebne do 'podniesienia' się po nieudanych wcześniejszych startach.

bW.pl: Czy wśród kolarzy wyścigi Pro Tour cieszą się dużym prestiżem? Czy dobry występ w wyścigu Pro Tour sprawia, że kolarz jest inaczej postrzegany w peletonie?

M.R.: Obecnie Pro Tour jest uważany za cos w rodzaju ligi mistrzów. W zespołach tych jeżdżą najlepsi kolarze. Każdy wyścig z cyklu Pro Tour jest traktowany jak Puchar Świata, więc każdy sukces w wyścigu z tego cyklu cieszy się uznaniem.

bW.pl: Przed wprowadzeniem Pro Touru grupy II dywizji częściej mogły rywalizować z elitą. Czy uważasz, że obecny, dość sztywny podział na drużyny "ekstraklasy" i "drugiej ligi" to dobry pomysł?

M.R.: Wielu krytykuje ten podział i musze przyznać że i mnie za bardzo się on nie podoba. Podział ten przypomina trochę ten z przed wielu lat - na amatorów i zawodowców. Nie rozumiem dlaczego w wyścigach z cyklu Pro Tour nie maja prawa bytu te mniejsze ekipy 'Continental Team', które nie mają może tak ogromnych środków do funkcjonowania, ale na pewno nie raz prezentują wyższy poziom niż ekipy Pro Tour na niektórych wyścigach. Uważam że UCI powinno pomyśleć nad zmianą tego układu.

bW.pl: Kolejny rok z rzędu podczas Tour de Pologne potwierdziłeś spore możliwości, jakimi dysponujesz. Czy nie czas na powrót do drużyny światowej elity?

M.R.: Nie ukrywam ze chciałbym pościgać się w przyszłym sezonie w tym elitarnym gronie Pro Tour. Przede wszystkim chyba dlatego, by móc wystartować w niektórych imprezach zaliczanych do tego cyklu, które nie są dostępne póki co dla mniejszych teamów, choćby jak np. Tour De France Ale o tym czy nadszedł mój czas by ścigać się w Teamach Pro Tour zadecydują w najbliższych dniach dyrektorzy tych teamów.

bW.pl: Ten sezon pokazał, że do głosu dochodzą coraz młodsi zawodnicy. Co więcej, stają się gwiazdami: Boonen, Schumacher, Valverde, Gomez Merchante. Czy sądzisz, że masz szanse dołączyć do grona najlepszych młodych kolarzy zawodowych?

M.R.: Myślę, że nie jestem od nich dużo gorszy. Już jako 21 letni zawodnik pokazałem że mogę rywalizować z najlepszymi - wygrywając przed Richardem Virenquiem ciężki alpejski etap na Tour De l'Ain. Aby dołączyć do grona najlepszych trzeba napewno najpierw sie z nimi ścigać - w pełni możliwe było by to w jednej z ekip Pro-Tour. Jednym z większych takich sprawdzianów porównawczych był dla mnie TDP, więc myślę że nie jest tak ze mną źle - aczkolwiek wiem, że jeszcze trochę brakuje.

bW.pl: Jakie są szanse na to, by Polak był jednym z liderów choćby średniej klasy grupy Pro Team?

M.R.: Szanse są zawsze, największe by były wtedy gdyby była to Polska grupa. Jednak póki co,nie jest to możliwe. Więc chyba przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać na Polaka który swą jazdą i wynikami oczaruje managerów ekip Pro Tour na tyle, by zatrudnić go w roli lidera.

bW.pl: Kiedy ostatnio ścigałeś się w wyścigu, którego trasa prowadziłaby w wysokich górach? Czy Twoją specjalnością faktycznie są wielokilometrowe wspinaczki, czy też jednak swojej szansy w dalszej karierze upatrywałbyś w wyścigach zbliżonych do Tour de Pologne: górzystych klasykach czy etapówkach w niewysokich górach?

M.R.: Ciężko mi stwierdzić w jakim terenie lepiej bym się czuł. Ostatni raz okazje by pojeździć na takich dłuższych podjazdach miałem chyba jeżdżąc w Cofidisie - wielokrotnie wtedy ścigałem się w Alpach czy Pirenejach. Myślę jednak, że nie ma to dla mnie większego znaczenia czy podjazdy mają 6km czy 20km - najważniejsze napewno jest to jak się przygotuje do takich wyścigów. Więc jeśli jestem w stanie powalczyć na 6km podjeździe (np. Orlinek) to myślę, że na dłuższym też bym dał sobie rade.

bW.pl: Ile lat chciałbyś jeszcze kontynuować swoją karierę zawodową?

M.R.: Napewno najwięcej zależy od tego jak długo będę czerpał z tego radość i jak długo będę w stanie prezentować w miarę wysoki poziom. To są takie dwa wyznaczniki które powiedzą mi ,kiedy nadejdzie pora by powiedzieć sobie 'stop'.

bW.pl: Co chciałbyś w tym czasie osiągnąć? Jaki jest szczyt Twoich marzeń jako sportowca?

M.R.:

Od początku mojej przygody z kolarstwem, marzeniem nr 1 jest tytuł Mistrza Świata.

 


bW.pl: Ostatnio Gilberto Simoni został mistrzem Włoch w maratonie i choć kolarstwo górskie to mniejszy prestiż i pieniądze może być sporym wyzwaniem. Czy chciałbyś spróbować swoich sił w zawodach MTB?

M.R.: Kiedyś nawet nad tym myślałem .Niestety jakoś nie było ku temu żadnych okazji. Bardzo często trenuje na rowerze MTB, a parę lat temu nawet startowałem w przełajach. Jednak zdecydowanie wole kolarstwo szosowe i przy nim chce pozostać Jeśli jednak wystartuje gdzieś w zawodach MTB to z czystej ciekawości.

bW.pl: W przyszłym roku trasa mistrzostw w Stuttgarcie powinna Ci pasować. Może spróbujesz przygotować się właśnie do przyszłorocznego czempionatu?

M.R.: Jeśli miałbym się przygotowywać pod MŚ w Stuttgarcie, napewno ważne by było wcześniejsze zapoznanie się z trasą. Wykres nie zawsze mówi o trudności trasy - tak jak np. w tym roku. Z wykresu można było wnioskować że trasa jest pod górali , a tym czasem podjazd były bardzo delikatne,a kręte i wąskie drogi sprawiały że peleton dzielił się właśnie na tych odcinkach i w ostateczności o zwycięstwo walczyli sprinterzy. Dlatego – przede wszystkim rekonesans trasy.

bW.pl: Ciągle bez większych problemów można zaliczyć Cię do grona młodych kolarzy. Który z dawnych mistrzów jest dla Ciebie wzorem?

M.R.: Nie mam jakiegoś konkretnego wzoru do naśladowania, ale myślę, że duże wrażenie swoją karierą zrobił na mnie Miguel Indurain.

bW.pl: Zaczynałeś swoją karierę kilka lat temu. Czy od tego czasu kolarstwo się zmieniło? Czy kolarza jeżdżącego w bezpośrednim zapleczu światowej elity koniec "ery Armstronga" czy coraz częstsze wpadki dopingowe wielkich faworytów w jakiś sposób bezpośrednio dotykają?

M.R.: Jestem kolarzem zawodowym już od 6 lat. Chyba jedyną większą zauważalną zmianą w tym okresie , było wprowadzenie nowego podziału grup - na Pro Team, Pro Continental Team i Continental Team. Wszelkiego rodzaju inne zmiany przeszły praktycznie bez większych zgrzytów.

bW.pl:

 

Czy oprócz tego, że kolarstwo to Twój zawód, lubisz "po prostu" jeździć na rowerze?

 


M.R.:

 

Najważniejsze jest robić w życiu to co sie lubi. A by trenować po wiele godzin dziennie czasami w paskudnych warunkach atmosferycznych – trzeba po prostu to lubić.

 


bW.pl: Dziękujemy za wywiad i jak największych sukcesów życzymy!

M.R.: Dziękuję i pozdrawiam wszystkich sympatyków kolarstwa

Foto: Maciej Łuczycki, Krzysztof Jakubowski, Marek Rutkiewicz

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj