Rowery Specialized: co nowego w kolekcji na sezon 2026?

Poznaj nowe modele rowerów Specialized z kolekcji na 2026 rok!

Drukuj
Specialized

Szybki przegląd najświeższej kolekcji Speca wskazuje, że na rok modelowy 2026 gorących nowości zbyt wiele w niej nie ma… Niemniej znaleźliśmy kilka wartych uwagi nowości, które prezentujemy w tym artykule!

Cykl prezentowania nowości przez poszczególnych producentów w ostatnich latach mocno się przesunął i dziś największe marki premierowe modele na kolejny rok często pokazują już od wiosny roku bieżącego. Nie inaczej jest w przypadku Speca, gdzie jedna z głównych premier na 2026 – elektryczny Turbo Levo czwartej generacji – miała miejsce niemal rok temu… Trzymamy się jednak zwyczajowych oznaczeń na rok modelowy (MY od model year) i w tym ujęciu omawiamy kolekcję Specialized na 2026 rok. W niej klasycznie większość modeli zyskuje nowe malowania oraz specyfikację. Natomiast jeżeli chodzi o zupełnie nowe ramy i całkowicie odświeżone konstrukcje, to amerykański producent przygotował tak naprawdę trzy istotne i warte omówienia nowości. Pierwszą jest wspomniany już e-MTB Levo, z wielką baterią i mocnym silnikiem. Poza nim w kolekcji pojawiła się też odświeżona – czwarta już – generacja gravela Diverge oraz superlekki szosowy Aethos drugiej generacji. Poniżej szczegółowo omawiamy te trzy całkowicie nowe platformy 2026.

 

Specialized Diverge czwartej generacji

 

 

Nowy Diverge utrzymuje swoje dotychczasowe założenia, czyli jest wszechstronnym gravelem do wszystkiego – od ścigania, przez dłuższe przygodowe wypady, aż po atakowanie coraz cięższych technicznie tras. Nowa generacja wnosi kilka rozwiązań czyniących Diverge’a gotowym na ,,jeszcze więcej”. Spec podkreśla jednak, że przy tym nadal ma być to bardzo wydajny rower do ścigania, o czym zresztą mogliśmy się przekonać widując kolarzy sponsorowanych przez Specialized’a, którzy skutecznie rywalizowali na nowym Diverge’u. Oczywiście pamiętajmy, że w kolekcji jest też jeszcze bardziej sportowy model na szutry, czyli Crux, jednak pod trudne trasy, a szczególnie na długie dystanse lepszym wyborem ma być właśnie Diverge.

 

 

Nowy model występuje tradycyjnie w opcji karbonowej i aluminiowej. Szczególnie ciekawie prezentuje się ta druga, ponieważ pojawia się w niej schowek w dolnej rurze SWAT, który wcześniej był tylko w opcji z kompozytu węglowego. Do tego wszystkie aluminiowe Diverge mają amortyzację FutureShock, a dawniej najtańsze były jej pozbawione… Wróćmy jednak do spraw podstawowych. Diverge na 2026 rok przede wszystkim zyskuje więcej miejsca na opony, teraz oficjalnie bez problemu wchodzi tu 50 mm. Do tego ma obniżony suport, odrobinę wydłużony tylny trójkąt oraz bardziej łagodny kąt główki. Wszystkie te cechy powinny odpłacić jeszcze bardziej pewnym i stabilnym zachowaniem w trudnym terenie. Nie mniej ważną nowością jest nowy FutureShock, czyli system amortyzacji ukryty pod kierownicą, który zapewnia kolarzowi 20 mm skoku. Topowy model Diverge Pro (uwaga, bowiem w kolekcji brak S-Works’a) posiada FutureShock 3.3 z hydraulicznym tłumieniem i możliwością płynnej regulacji kompresji podczas jazdy. Tańsze modele karbonowe mają wersję 3.2, również hydrauliczną, ale bez regulacji. Natomiast aluminiowe i najtańszy karbonowy Diverge Sport Carbon mają samą sprężynę, bez tłumika olejowego. Specialized podaje, że FutureShock daje nie tylko wygodę i ograniczenie zmęczenia, ale ponadto zapewnia 11 Watów oszczędności mocy podczas jazdy po wyboistym szutrze. Komfortu dodaje też sztyca Roval Terra o średnicy 27,2 mm, słynąca z ogromnej zdolności do wyginania się i pochłaniania drgań. 

 

 

Nowy jest też schowek SWAT 4.0, który zapewnia o 5% więcej miejsca i ma o 10% powiększony otwór w ramie. Poza tym Diverge wygląda bardzo podobnie do poprzedniej generacji, a Spec zdecydował się nawet na pozostawienie przewodów na zewnątrz. Trafiają one do wnętrza ramy dopiero za główką, już bezpośrednio do dolnej rury głównego trójkąta. To naturalnie ułatwia i upraszcza serwis, ale nie jest trendy... Być może obecność FutureShock’a nie pozwala, aby łatwo puścić kable przez główkę, a może to celowy zamysł? Ciężko powiedzieć! Ceny karbonowych Specialized Diverge wahają się od 15 999 zł do 36 599 zł, natomiast modele aluminiowe startują od 10 499 zł i kończą się na kwocie 12 799 zł.

 

Specialized Aethos 2 – szosa poniżej 6 kg!

 

 

Nie mniej ciekawą nowością jest druga generacja ultra lekkiej szosy Aethos, która zdaniem Speca ma najlżejszą produkcyjną ramę na świecie. W rozmiarze 56 cm jej wynik na wadze to 595 gramów, czyli mniej więcej tyle co pół-litrowy bidon z izotonikiem! Co ciekawe, to więcej o 10 gramów, niż masa poprzedniej odsłony tego modelu, ale ramę tak naprawdę powiększono, a faktycznie wiele miejsc – względem poprzedniej generacji – odchudzono. Co więc urosło? Przede wszystkim rama nowego Aethos’a ma teraz zintegrowane prowadzenie przewodów, które biegną przez kokpit wprost do główki, dzięki czemu już nigdzie nie wystają na zewnątrz. Przy okazji warto dodać, że rama nie posiada opcji używania grup mechanicznych, zatem właściciele nowego Aethos’a są skazani wyłącznie na napędy elektroniczne. 

 
 

 

Sporo materiału doszło do główki ramy, która jest wyraźnie wyższa (przykładowo w rozmiarze 54 cm aż o 13 mm), niż w pierwszej generacji, czyniąc pozycję na rowerze i jego prowadzenie bardziej łagodnym. To wciąż sportowy rower, ale już nie tak radykalnie wyścigowy w swojej geometrii. Przy okazji lekko obniżono suport, wydłużono tylny trójkąt oraz wypłaszczono główkę. Na pewno rower będzie teraz stabilniejszy przy wysokich, zjazdowych prędkościach. Masywniejsze są też haki tylnego koła, ponieważ rama ma hak UDH, który niejako to wymusza. Nie mniej istotną nowością jest powiększenie przestrzenii na oponę, teraz do Aethosa zmieścimy ogumienie o szerokości nawet 35 mm. Kropką nad i jest pasujący do roweru nowy lekki kokpit Roval Alpinist II. Ceny pozostają dość typowe dla Speca. Najtańszą wersją jest model Aethos 2 Expert na Shimano Ultegra Di2, który kosztuje 28 799 zł, podczas gdy za topowego S-Works’a przyjdzie zapłacić aż 61 699 zł. Tu ciekawostka, bowiem ta wersja łamie magiczną barierę 6 kg – Spec zapowiada masę na poziomie 5,98 kg! 

 

Specialized Turbo Levo 4

 

 

Na koniec zostawiliśmy elektrycznego fulla MTB do latania po najbardziej wymagających trasach. Turbo Levo 4 to elektryczna trailówka z dużym skokiem zawieszenia – 160 mm z przodu, w parze ze 150 mm ugięcia z tyłu – która toczy się na kołach mullet. Najciekawszą cechą nowego elektryka jest bardzo mocny silnik z maksymalnym momentem obrotowym aż 101 Nm, co stawia go w gronie absolutnie najbardziej mocarnych e-bike’ów w prawdziwe góry. Do tego bateria ma 840 Wh pojemności, więc zasięgu tej maszynie też nie powinno brakować.

 
 

 

Mało tego, dostępna jest też wersja S-Works z podkręconym motorem do 111 Nm! Nowe Levo to zdecydowanie prawdziwy potwór w duże góry – z maksymalnym wsparciem i dużym zasięgiem. Dostępne są wersje karbonowe oraz aluminiowe. Co ciekawe, rower poza masą ciekawostek w rodzaju regulowanej geometrii (itp. standardowych już zabiegów) posiada schowek w ramie, mimo że w jej wnętrzu przecież jest bateria! Cenowo Specialized utrzymuje poziom, do jakiego nas przyzwyczaił. Topowy S-Works kosztuje 65 999 zł, a najtańsza karbonowa wersja 36 490 zł. Z kolei modele aluminiowe wahają się od 27 390 zł do 31 990 zł.

 

Strona producenta: www.specialized.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj