Materiał zawiera treści reklamowe

Test: Kellys Tyke 50 – nowy ścieżkowiec z krótkim skokiem (2026)

Sprawdź, jak podczas naszych testów wypadł nowy Kellys Tyke 50 – rower trailowy o skoku 130 / 125 mm, który po latach wraca do oferty słowackiego producenta!

Drukuj
Kellys Tyke 50 Szary Szum

Kellys odświeżył na obecny sezon model Tyke, który po dłuższej nieobecności ponownie pojawił się w kolekcji. Tym razem wraca jako nowoczesny rower trailowy z kołami 29", czterozawiasem Horsta i geometrią wyraźnie inspirowaną współczesnymi ścieżkowcami.

Galeria
Galeria: Kellys Tyke 50 (2026) Zobacz pełną galerię

Nowoczesne rowery górskie z pogranicza down-country i trailu to zwykle bardzo wdzięczne zabawki do jazdy po górach. Ich nowoczesne geometrie w połączeniu z krótkim skokiem zawieszenia okazują się dobrze podjeżdżać, podczas gdy na zjazdach dają masę frajdy i potrafią więcej, niż sugerowałby to ich skok. Tego typu sprzęt to idealny wybór dla riderów chcących dobrze pojeździć po górach, korzystając przy tym z siły własnych nóg, a na zjazdach mieć trochę ,,zapasu w rowerze”, aby dobrze się pobawić. Patrząc na nowego Tyke’a można odnieść wrażenie, że ten model wpisuje się w idealnie w takie potrzeby. Mamy tu nowoczesną geometrię, koła 29 cali, skok 130 / 125 mm amortyzowany przez markowe zawieszenie RockShox, 12-rzędowy napęd Shimano oraz regulowaną sztycę. Jednocześnie cena pozostaje na rozsądnym poziomie. Z drugiej strony nie jest to rower lekki, co nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w naszej konfiguracji jego cena to 9 499 zł, czyli niewiele jak na MTB z pełnym zawieszeniem. Jak taki zestaw wypada podczas jazdy? Sprawdziliśmy to!

 

Nowy Tyke – prosty i bez zbędnych komplikacji

Fundamentem roweru jest aluminiowa rama oparta o czterozawiasowy system zawieszenia typu Horst Link. Tył oferuje 125 mm skoku, a z przodu pracuje RockShox Reba RL ze skokiem 130 mm. Przód posiada blokadę skoku za pomocą pokrętła na goleni, natomiast tył już nie… choć to szczególnie nie wadzi, ponieważ kinematyka zawieszenia okazuje się być na tyle podjazdowa, że efektywność podczas wspinaczek pozostaje na dobrym poziomie, a całość nie buja się zanadto. Jednak od razu widzimy, że przeznaczenie tej maszyny jest typowo rekreacyjno-wycieczkowe, nawet jeśli sama konstrukcja (geometria i skok) pozwalałyby na nieco bardziej sportowe zastosowanie. Ewidentnie producent celuje bardziej w segment nowoczesnych rowerów trailowych i down-country, niż typowych maszyn o maratonowym charakterze. Poza tym należy wspomnieć, że rama posiada szereg nowoczesnych rozwiązań, jak choćby wewnętrzne prowadzenie przewodów, taperowaną główkę, sztywną oś Boost, mocowanie tarczy PM 180, czyli tak naprawdę wszystko co jest potrzebne w takim rowerze. Dostęp do łożysk w zawieszeniu jest dobry, co zwiastuje łatwy i tani serwis. W tym samym tonie traktujemy gwintowany suport, który również dla domowych mechaników jest najprostszym standardem do samodzielnej obsługi. Warto wspomnieć także o dwóch drobnych ograniczeniach konstrukcyjnych. Rama nie oferuje dużego zapasu miejsca na opony i modele szersze niż około 2,4 cala mogą okazać się problematyczne. W dzisiejszych czasach pewnym minusem jest również brak standardu UDH.

 

 

Ścieżkowa geometria i dobrze dobrane komponenty

Geometria jest współczesna i wyraźnie nastawiona na jazdę w terenie. Dominują modne obecnie liczby – kąt główki na poziomie 66 stopni, do tego rura podsiodłowa 77 stopni, spora baza kół, reach i długi tylny trójkąt. Raczej całość pod kątem stabilność i łatwości pokonywania ,,dużych rzeczy” i trudności na szlaku. To wszystko uzupełnia bardzo krótki mostek, kierownica o szerokości 760 mm oraz regulowana sztyca Limotec o skoku 150 mm 

 

 

Pozostałe elementy wyposażenia

Napęd oparty został o sprawdzone komponenty Shimano. Za zmianę biegów odpowiada kombinacja manetki Deore oraz tylnej przerzutki XT, współpracującej z kasetą 10-51T. To zestaw, który w praktyce oferuje wszystko, czego można oczekiwać od roweru tej klasy. Przełożenia, jakie mamy w parze z tarczą korby 32T też są jak najbardziej w porządku do możliwości i tras, na jakie zabierzemy ten rower. Nieco skromniej prezentują się hamulce. Producent zastosował podstawowe Shimanowskie zaciski MT410 z tarczami Galfer o średnicy 180 mm i trekkingowymi (dużymi) klamkami BL-M4100. To zdecydowanie nie jest zestaw do trailówki. Do tego dochodzą koła oparte o autorskie obręcze KLS oraz opony Schwalbe Tough Tom w rozmiarze 2.35". Już patrząc na specyfikację można było przypuszczać, że właśnie tutaj należy szukać największych kompromisów. Całość, zgodnie z oczekiwaniami, nie jest też zbyt lekka, choć waga roweru jest całkowicie w porządku, gdy spojrzymy na atrakcyjną cenę tego modelu. Nasza testówka w rozmiarze L ważyła realnie 15,88 kg z pedałami.

 
 

 

Geometria i zawieszenie skuteczne w terenie

Pierwsze kilometry szybko pokazują, że Tyke nie jest rowerem stworzonym do ścigania się pod górkę. Masa zbliżająca się do 16 kg daje o sobie znać podczas przyspieszania i na dłuższych podjazdach. Rower nie reaguje szczególnie żywiołowo na mocne depnięcie w korby, a ciężki koła i opony dodatkowo odbierają mu trochę dynamiki. To jednak tylko jedna strona medalu. Największym zaskoczeniem okazało się naprawdę skuteczne zawieszenie. Tył pracuje bardzo dobrze. Może nie jest super czuły, ale szczególnie podczas szybszej jazdy po kamieniach i korzeniach czuć, że zawieszenie pozostaje aktywne, skutecznie wybiera nierówności i dobrze utrzymuje przyczepność tylnego koła. 

 

 

Rower daje dużo kontroli oraz poczucia bezpieczeństwa, a poziom wsparcia podczas ostrego latania z górki jest wyraźnie wyższy, niż można by oczekiwać po sprzęcie z tego segmentu cenowego. Podobnie pozytywnie wypada RockShox Reba. To amortyzator dobrze znany i sprawdzony, który w takim rowerze po prostu robi robotę. W nowej wersji i ze skokiem 130 mm nie tylko doceniliśmy go za jakość pracy, ale też sztywność, która pozwala utrzymać płynność jazdy na większych przeszkodach. W połączeniu z tylnym Deluxe Select tworzy zawieszenie oferujące naprawdę przyjemną kulturę pracy i wystarczająco duży zapas skoku.

 

 

Geometria również zasługuje na pochwałę. Pozycja jest wygodna zarówno podczas podjeżdżania, jak i zjazdów. Mimo braku blokady tylnego amortyzatora rower nie sprawia problemów na podjazdach i nie marnuje przesadnie energii. Nadal jednak wyraźnie czuć, że jego naturalnym środowiskiem są zjazdy i techniczne single, a nie walka o życiówki pod górę. Na szlaku Tyke prowadzi się pewnie i przewidywalnie. Nie zachwyca szybkością reakcji ani dynamiką, ale daje dokładnie to, czego oczekuje większość rekreacyjnych użytkowników – spokój, kontrolę i dużą tolerancję na błędy.

 

 

Hamulce nie nadążają za potencjałem roweru

Największym ograniczeniem całej konstrukcji okazały się hamulce. Same zaciski jeszcze jakoś radzą sobie z zatrzymywaniem roweru, choć wiele razy czuliśmy, że brak nam odpowiedniej mocy hamowania. Do tego mało ergonomiczne pod MTB klamki BL-M4100, które wyraźnie odstają od reszty konstrukcji. To właśnie układ hamulcowy najszybciej przypomina o budżetowym charakterze wyposażenia. Szkoda, ponieważ rama i zawieszenie spokojnie pozwalają jechać szybciej. W praktyce to właśnie hamulce jako pierwsze ograniczają tempo jazdy i wykorzystanie potencjału roweru.

 
 

 

Podobnie jest z kołami i oponami. Działają poprawnie, ale nie pomagają w dynamicznej jeździe. W przyszłości wymiana hamulców i kół mogłaby wyraźnie poprawić charakter tego roweru. Cóż… tak to zawsze wygląda w rowerach, gdzie jedną z dużych zalet jest stosunkowo atrakcyjna cena, szczególnie w ujęciu gdy porównamy ją do ogólnie dobrego wyposażenia.

 

 

Podsumowanie

Kellys Tyke pozostawił po sobie pozytywne wrażenie. To rower, który nie próbuje być wyścigową maszyną ani najlżejszym ścieżkowcem na rynku. Zamiast tego oferuje nowoczesną geometrię, dobrze działające zawieszenie oraz dużą pewność prowadzenia. Jest prosty w obsłudze, łatwy do ustawienia i nie wymaga od użytkownika dużego doświadczenia. Największą zaletą tego modelu jest fakt, że jego rama i zawieszenie prezentują poziom wyższy niż sugerowałaby specyfikacja. To po prostu solidna baza do rekreacyjnej jazdy po górach, singlach i lokalnych trasach trailowych. Patrząc na całość trudno nie odnieść wrażenia, że Kellys przygotował całkiem uczciwą ofertę. Relacja ceny do możliwości wypada naprawdę dobrze, a potencjalny nabywca dostaje nowoczesny rower z dobrym zawieszeniem i sensownie dobraną geometrią. Główny minus to hamulce o zbyt rekreacyjnym przeznaczeniu. Po ich wymianie Tyke mógłby pokazać jeszcze więcej swoich możliwości.

 

Cena: 9499 zł

Strona producenta: kellysbike.com

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj