Test: Rower szutrowy Baltica Sopot Gravel

Sprawdzamy wszechstronną szutrówkę polskiego producenta - Baltica Sopot Gravel

 

 

 

 

Wrażenia z jazdy

Pierwsza jazda testowa pozwoliła nam w stu procentach zrozumieć cel, jaki przyświecał producentowi przy tworzeniu modelu Sopot Gravel. Ekipa z Trójmiasta nie chciała rezygnować z jednego ze swoich największych atutów, a więc dopracowanego i spójnego z całą resztą kolekcji designu. Jednocześnie postanowiono stworzyć rower o możliwie dużej uniwersalności, który ma wszelkie papiery, by stać się jedynym rowerem z barankiem w garażu. W czyim garażu? W garażu osoby, która: poszukuje roweru do codziennej komunikacji, nie wyklucza podczas urlopu dłuższej wyprawy bikepackingowej oraz lubi dłuższe, niekoniecznie bardzo szybkie, treningi w weekend zarówno na szosie, jak i w lekkim terenie. 

 

 

 

 

Pomimo tego, że mamy tu do czynienia z szutrówką stalową, Sopot Gravel daje nam olbrzymią przyjemność z jazdy. Rower ten prowadzi się łatwo i stabilnie, ani przez chwilę nie czujemy żadnej nerwowości z jego strony, pomimo tego, że na ruchy kierownicą reaguje relatywnie szybko. Szutrowy Sopot po prostu bardzo dobrze słucha się rowerzysty. To ważna cecha szczególnie w przypadku traktowania tego roweru jako wyprawowca, bo pamiętajcie, że pod obciążeniem rowery prowadzą się trudniej i właśnie z tego powodu w gravelach stosuje się dłuższą bazę kół oraz szeroki, rozgięty kokpit. Ekipa Baltica Bicycles wszystkie powyższe elementy zalicza na dobrą ocenę.

Pamiętać jednak trzeba, że rowery tego typu ważą więcej, niż standardowe szosówki - pierwszy powód to stalowa rama, a drugi to po prostu cięższe podzespoły, które są domeną gravelówek. Szersza opona, napęd o szerokim zakresie, koła, które mają być przede wszystkim bardzo wytrzymałe. To wszystko musi swoje ważyć. Sopot Gravel osiąga całkiem normalną dla swojej klasy (czyli stalowych graveli) masę na poziomie 12,5 kg. Nie jest to dużo, ale jednocześnie trzeba liczyć się tu z rzeczą oczywistą - nie jest to masa, która pozwoli na bicie KOM-ów na lokalnej rundzie. Tego nie możecie po Sopocie i modelach mu podobnych oczekiwać, bo rowery tego typu po prostu do takowych celów stworzone nie zostały.

 

 
 

 

 

Co mamy w zamian? Masę komfortu i uniwersalność - za sprawą szerokiej opony i samej mechaniki stalowej ramy jazda na Sopocie jest po prostu przyjemna. Szeroka opona nie tylko pozwala na jazdę w zmiennym terenie i lawirowanie pomiędzy szutrami oraz asfaltami. Ułatwia ona znacząco radzenie sobie z wszelkimi niedoskonałościami miejskiej infrastruktury, jak znienawidzone przez nas wszystkich krawężniki. Dodajmy do tego bardziej "zrelaksowaną" niż na szosie pozycję, a otrzymamy rower praktycznie idealny do jazdy w mieście. 

 

 

 

 

W zasadzie jedynym minusem w testowanym modelu jest zastosowany środek suportu - w cenie modelu Sopot Gravel oczekiwalibyśmy mimo wszystko bardziej efektywnego rozwiązania i korby w standardzie Hollowtech II. W efekcie nie możemy tu liczyć na tak efektywny transfer energii jak w rowerach nastawionych bardziej wyczynowo, jednak Baltica jawnie i świadomie komunikuje, że do tego grona Sopot Gravel nie aspiruje (podobnie zresztą jak wszystkie inne stalowe szutrówki). Coś za coś - trzeba pamiętać, że mniejsze marki stawiające na unikalność siłą rzeczy muszą swoje produkty wyceniać nieco drożej, niż firmy produkujące na masową skalę. Powodów jest co najmniej kilka, ale w przypadku marki Baltica najważniejszym jest sama jakość produktu. Piękna rama ze świetnym lakierem broni się praktycznie sama.

 

(czytaj dalej)
comments powered by Disqus

Podobne artykuły