Test: Plecak MTB Thule Rail 12L Pro

 

 

 

 

A jak z komfortem?

Wyjdziemy od wniosków i napiszemy wprost: Thule Rail jest na tym polu wzorem godnym do naśladowania. I to na wielu płaszczyznach. Po pierwsze Szwedzi słusznie chwalą się wagą plecaka - biorąc pod uwagę to, że Rail posiada ochraniacz pleców, 12 litrów pojemności i bukłak, to waga na poziomie 1 kg jest bardzo dobrym wynikiem. Kolejny punkt do jego wyścigowego potencjału.

 

 

 

 

Nie waga jednak jest tu w codziennym użytkowaniu kluczowa - najważniejszym punktem Raila w naszym odczuciu jest to, jak pewnie ten plecak spoczywa na plecach. Powyższe to zasługa dopracowanych szelek i pasków plecaka. Same szelki wykonane są z siatki, a od wewnątrz z materiału z perforacją czy mówiąc inaczej - z materiału o strukturze prążkowanej. Powyższe zapewnia z jednej strony świetną oddychalność, a z drugiej ogranicza powierzchnię szelek, jaka przylega do naszego ciała. Taką samą, powiedzmy że "dwuskładnikową", budowę ma pas okalający naszą talię - tam pas jest wyraźnie poszerzony, co z jednej strony pozwala plecakowi precyzyjnie dopasować się do naszego ciała i przy okazji pozwoliło Szwedom na wygospodarowanie w tym miejscu przestrzeni na dwie dodatkowe, otwarte kieszenie. 

 

 
 

 

 

Najważniejszym miejscem w kontekście wentylacji / oddychalności plecaka są oczywiście plecy - tam Thule również zastosowało panele z prążkowaną powierzchnią. Paneli tych jest 4 i są one odpowiednio wypukłe, dzięki czemu pomiędzy nimi (w miejsc kręgosłupa) oraz poprzecznie mamy wolną przestrzeń, przez którą przepływać może powietrze. Gołym okiem widać więc, że Thule mocno postarało się, by ich plecak z jednej strony przylegał do ciała prezycyjnie i nie przemieszczał się podczas jazdy, a z drugiej aby to "otulenie" nie powodowało nadmiernego pocenia się. Efekt Thule osiągnęło więcej niż zadowalający - nawet podczas najbardziej wyboistych, technicznych zjazdów Rail 12L PRO pewnie spoczywa na swoim miejscu (w czym zasługę ma też pewnie i rozmiar plecaka, który jest optymalnym "złotym środkiem" na potrzeby większości riderów) i mocno punktuje też na polu wentylacji naszych pleców. Chociaż oczywiście w najbardziej upalne dni pocić i tak się będziemy nieco bardziej, niż gdybyśmy jechali np. z nerką.

Podsumowanie

Thule w typowy dla siebie sposób połączyło w Railu 12L PRO cechy, na które szwedzka marka zwraca największą uwagę podczas projektowania większości ze swoich produktów - mamy na myśli: bezpieczeństwo, komfort użytkowania i funkcjonalność. Wyobrażamy sobie, jak na jednej z pierwszej burzy mózgów dotyczących koncepcji nowego plecaka ktoś pisze te trzy słowa na kartce papieru i to stanowi początek procesu tworzenia Raila. Mamy na pokładzie lekki protektor pleców, który łatwo można zdemontować. Mamy bukłak z bardzo wygodnym, magnetycznym systemem mocowania rurki. Mamy w końcu wręcz pedantycznie precyzyjnie zorganizowaną przestrzeń wewnątrz pleceka oraz dopacowane, oddychające szelki oraz plecy Raila. Wnioski? 859 zł za plecak to wciąż sporo, ale Thule w tej cenie daje nam "full wyposażenie" i produkt dopracowany w szczegółach od A do Z. 

 

Specyfikacja

Rail 12 PRO
  • Wymiary 21 x 18 x 44 cm
  • Pojemność 12 L
  • Masa 1.02 kg
  • Bukłak HydraPak 2.5 L
  • Osłona na plecy i kręgosłup Koroyd z certyfikatem CE poziomu 1 (demontowalna)
  • Magnetyczny system mocowania rurki ReTrakt
  • Materiał Nylon
  • Cena 859 zł
Thule

 

Dystrybucja: www.thule.com

Fot. Tomasz Makula

Podobne artykuły