MTB i gravele na kołach 32” – tej rewolucji już nic nie zatrzyma!?

Poznaj nowe i prototypowe modele rowerów na kołach 32” – MTB i gravel na 2027 rok! Czy to ma sens i czy czeka nas rewolucja?

Drukuj

Jeszcze niedawno pytanie brzmiało: czy koła 32” w ogóle mają sens? Czy któryś z producentów odważy się wprowadzić je do seryjnej produkcji? Dziś te pytania powoli przestają mieć znaczenie. Wszystko wskazuje na to, że rok 2027 może być początkiem prawdziwego boomu na 32” – zarówno w MTB, jak i w gravelu.

Historia zaczyna się trochę jak przy przejściu z kół 26” na 29”. Na początku pojawiały się dokładnie te same pytania: czy większe koło nie będzie zbyt ciężkie? Czy rower nie straci na zwrotności? Co z mniejszymi rozmiarami ram? Czy większe koła w ogóle się przyjmą? A jednak około 2010–2014 roku 29ery zaczęły bardzo szybko wypierać 26-calowe rowery w wielu segmentach MTB. Dziś trudno wyobrazić sobie rynek XC, trail, enduro, a nawet DH bez 29”. Czy podobny scenariusz czeka nas teraz z kołami 32”?

Czy 32” zastąpi 29”?

To właśnie jest największa niewiadoma. 32” bez wątpienia daje konstruktorom nowe możliwości, ale jednocześnie stawia przed nimi znacznie więcej wyzwań niż przejście z 26” na 29”. Większe koło oznacza większe gabaryty całego roweru, problemy z dopasowaniem do najmniejszych rozmiarów ram, większe wymagania wobec widelca i tylnego trójkąta, a także kwestie dla nas samych – transportu, czy przechowywania. Pojawia się więc podstawowe pytanie – czy producenci będą w stanie utrzymywać równolegle pełną ofertę 29” i 32”? A jeśli 32” rzeczywiście zacznie zdobywać popularność, to co stanie się z 29”? Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

 
 

 

Co wiemy już dziś?

Wiemy natomiast jedno – 32” przestało być eksperymentem. Duże marki, takie jak Scott, Trek, KTM, Cube czy Thömus, pokazały już jeżdżące prototypy, a część z nich została sprawdzona w prawdziwych wyścigach na najwyższym poziomie. I nie mówimy już wyłącznie o testach na lokalnych zawodach. Te rowery i ich ,,jeźdźcy” odnieśli już sukcesy z najwyższej półki. Andreas Seewald właśnie zdobył tytuł Mistrza Świata XCM na prototypowym KTM Scarp Evo 4 32”, stając się pierwszym zawodnikiem, który wygrał tęczową koszulkę na rowerze z 32-calowymi kołami.

To wydarzenie ma ogromne znaczenie dla całej idei 32”. Trudno o lepszy test dla nowego standardu niż najważniejszy wyścig sezonu i zwycięstwo na najwyższym poziomie. Ale Seewald nie jest jedynym zawodnikiem, który pokazał możliwości większych kół. Podczas Pucharu Świata XCO w Soldier Hollow Gwendalyn Gibson zajęła drugie miejsce na prototypowym Treku z kołami 32”, stając się pierwszą osobą w historii Pucharu Świata XCO, która wywalczyła podium na rowerze z 32-calowymi kołami.

 

 

32” coraz bliżej seryjnej produkcji

Co ważne, nie był to jednorazowy eksperyment. Prototypowe 32” pojawiają się już w kilku zespołach i programach rozwojowych. Widzimy je nie tylko w MTB. Coraz więcej konstrukcji pojawia się również w gravelu, a producenci komponentów zaczynają tworzyć cały ekosystem wokół nowego rozmiaru. RockShox, Fox i Manitou – najwięksi gracze od amortyzacji – mają już gotowe widelce. Opon jest już naprawdę dużo – m.in. Vittoria, Maxxis, Schwalbe, Pirelli, Kenda. Do tego dochodzą producenci kół, tacy jak Mavic, Duke czy DT Swiss, którzy również sprzedają, rozwijają lub testują rozwiązania pod 32”. Lista marek pracujących nad rowerami na kołach 32” robi się coraz dłuższa. Superior, Ridley, Megamo, Kross, Stoll, Ventum, Cannondale, BMC – to tylko część producentów, którzy pokazali swoje konstrukcje lub prototypy. Pojawiają się też informacje o zainteresowaniu tematem ze strony kolejnych dużych marek – np. Specialized. 

Czy 32” mają sens i gdzie stoją ich ograniczenia?

Największą zaletą większego koła jest oczywiście łatwiejsze pokonywanie przeszkód. Większa średnica oznacza łagodniejszy kąt natarcia na korzenie, kamienie czy nierówności. Koło mniej „wpada” w przeszkodę i łatwiej przetacza się przez trudny teren. Płynniej pokonuje wymagające odcinki i daje więcej amortyzacji. Do tego dochodzi większa powierzchnia kontaktu opony z podłożem. Przy odpowiednim ciśnieniu może to oznaczać większą stabilność i pewność prowadzenia, ogólnie lepszą trakcję.

Ale nie ma nic za darmo. Większe koło oznacza również większą bezwładność. Rower może mieć mniejszą zwrotność i wymagać więcej energii podczas przyspieszania. Dochodzi też nieco wyższa masa całego roweru, większe wymagania wobec ramy i zawieszenia oraz problemy z zachowaniem odpowiedniej sztywności całego systemu. XC to setki mikro-sprintów, więc dynamika jest tutaj bardzo ważna. Ciekawa sprawa wiąże się też z kołami. Obecne prototypy zdają się używać standardu Boost, a wydaje się, że do 32” lepszy byłby... Super Boost.

Duże marki wchodzą do gry

My wiemy jedno – jeśli duzi gracze wchodzą na rynek, oznacza to, że mają to przebadane i widzą w tym sens. To jest biznes! Producenci nie wydają przecież ogromnych pieniędzy na rozwój nowych ram, widelców, kół, opon i całej infrastruktury tylko po to, żeby stworzyć ciekawostkę na jeden sezon. Oczywiście nie oznacza to jeszcze, że 32” automatycznie stanie się nowym standardem. Rynek może zweryfikować te założenia. Ale fakt, że coraz więcej producentów inwestuje w ten rozmiar, testuje go w zawodach najwyższej rangi i rozwija dla niego cały ekosystem komponentów, pokazuje, że temat jest traktowany bardzo poważnie. Czy przełoży się to na masową sprzedaż? To dopiero się okaże.

 
 

 

A co z gravelem?

Tutaj robi się jeszcze ciekawiej. Naszym zdaniem gravel może być dla 32” nawet bardziej naturalnym środowiskiem niż MTB. Dlaczego? Gravel to przede wszystkim długie dystanse, stosunkowo wysoka prędkość i stabilna jazda. Nie potrzebujemy tutaj takiej zwrotności jak w technicznym XC, a korzyści wynikające z większego koła mogą być bardzo wyraźne. Większa średnica pozwala łatwiej pokonywać nierówności, poprawia stabilność i może zwiększyć komfort podczas wielogodzinnej jazdy. Co więcej, w określonych warunkach większe koło może pozwolić zastosować węższą lub mniej agresywną oponę bez pogorszenia właściwości jezdnych. To właśnie dlatego gravel może być dla 32” jeszcze ciekawszym środowiskiem niż MTB – szczególnie na długich, szybkich trasach.

Kiedy zobaczymy je w sklepach?

Małe manufaktury są już gotowe do sprzedaży. W przypadku dużych producentów sytuacja jest bardziej złożona. Część modeli może pojawić się w ograniczonej liczbie, część prawdopodobnie będzie najpierw dostępna jako topowe wersje lub krótkie serie. Pierwsze rowery trafią do klientów zimą lub wiosną 2027 roku. Wiemy natomiast, że to już nie są plotki, bowiem sklepy mają poskładane zamówienia na 32-calowe rowery i wkrótce ten sprzęt zacznie do nich docierać…

Czy warto czekać z zakupem 29”?

Jeżeli ktoś planuje zakup roweru już teraz, nie ma sensu automatycznie go odkładać tylko dlatego, że na horyzoncie pojawiły się 32”. 29” pozostaje bardzo dojrzałym i szeroko rozwiniętym standardem. Dostępność części, opon, kół i całych rowerów jest ogromna.

Jeżeli jednak zakup nie jest pilny, warto obserwować rynek przez najbliższe miesiące. Jeżeli 32” rzeczywiście zacznie wchodzić do głównego nurtu, producenci będą musieli znaleźć dla niego miejsce w swoich katalogach. A wtedy może się okazać, że część obecnych modeli 29” zacznie być oferowana w bardziej atrakcyjnych cenach.

Rewolucja czy kolejna ciekawostka?

Tego jeszcze nie wiemy. 32” ma konkretne zalety, ale ma też konkretne problemy konstrukcyjne. Nie każdy rower potrzebuje większego koła i nie każdy zawodnik będzie chciał jeździć na 32”. Jedno jest jednak pewne – temat przestał być eksperymentem. Mamy prototypy największych producentów, pierwsze zwycięstwo w Mistrzostwach Świata, podium Pucharu Świata, rozwijane widelce, opony i koła oraz coraz więcej gotowych konstrukcji.

Czy 32” zastąpi 29”? Być może nie. A być może zrobi dokładnie to samo, co 29” kilkanaście lat temu – początkowo będzie traktowane jako dziwny eksperyment, a po kilku sezonach stanie się po prostu kolejną, standardową opcją. Rok 2027 może być momentem, w którym dowiemy się, czy właśnie tego jesteśmy świadkami.

 

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj