Vuelta po 18. etapie

Wypowiedzi i komentarze po 18. etapie Vuelta a Espana

Etap z metą na Pena Cabarga był kolejną odsłoną bitwy faworytów do zwycięstwa w tegorocznej Vuelcie. Po raz kolejny zwycięsko wyszedł z niej Chris Horner (Radioshack Leopard) i odrobił kolejne cenne sekundy straty do lidera.<br />

18. etap tegorocznej Vuelty, który po prawie sześciu kilometrach trudnej wspinaczki kończył się na szczycie Pena Cabarga, potwierdził coraz lepszą formę Hornera. Amerykanin z każdym kolejnym etapem odrabia straty, które poniósł na indywidualnej czasówce i jest coraz bliżej odzyskania koszulki lidera, w której jechał już po 3. i 9. etapie, a którą po czasówce stracił na rzecz Vincenzo Nibalego (Astana).

Po ataku na Pena Cabarga Horner odrobił znaczną część strat i traci do lidera już tylko 3 sekundy. „Najważniejsze, że dziś udało mi się dużo odrobić” – powiedział na mecie Horner, które etap ukończył na 6. miejscu, przyjeżdżając na metę za uciekinierami, „teraz czekam na Angliru. To dla mnie zdecydowanie lepsza góra, by walczyć o zwycięstwo, niż Alto Narwano, chociaż, kto wie, może już jutro założę koszulkę lidera wyścigu” – powiedział Horner.

Amerykanin swoim atakiem na ostatnim kilometrze etapu pozostawił swoich rywali bez odpowiedzi. „To był bardzo ciekawy etap. Czułem się dziś bardzo dobrze i chciałem zaatakować, by zyskać przewagę nad rywalami, ale Horner okazał się być zbyt silny” – przyznał, z kolei, Nibali, utrzymał prowadzenie w wyścigu. „Na pewno ciężko będzie go pokonać, jeśli nie będzie miał słabszego dnia. W wieku 42 lat jest bardzo mocny!” – chwalił rywala Włoch.

Słów uznania dla Hornera nie szczędził również Alejandro Valverde (Movistar), trzeci kolarz klasyfikacji generalnej – „dałem dziś z siebie wszystko, dlatego muszę być zadowolony, ale Horner był dziś nie do powstrzymania. Wydaje się, że to on jest głównym faworytem do zwycięstwa” – powiedział Valverde.

Znakomite zwycięstwo etapowe, po długim ataku i samotnej wspinaczce, zapewnił sobie Vasili Kiryienka (Team Sky). Białorusin dorzucił tym samym zwycięstwo w drugim Wielkim Tourze – wcześniej wygrywał dwa etapy na Giro d’Italia. „Wiedziałem, że mam na tyle duża przewagę, że mogę wygrać” – mówił kolarz Team Sky, który znany jest z długich i skutecznych ucieczek. Do mety na szczycie Pena Cabarga Kiryienka dojechał z przewagą 28 sekund nad innym uciekinierem, Chrisem Ankerem Sorensenem (Saxo-Tinkoff). „Swoje zwycięstwo dedykuję Daniele Tortowemu, który był moim dyrektorem sportowym w ekipach amatorskich i pomógł mi przejść na zawodowstwo, a zmarł w lipcu.

Fot.: Sirotti

Podobne artykuły