Czy Kwiatkowski błyśnie w Ardenach?

Zapowiedź ardeńskich klasyków

Finisz po drugie miejsce. Z prawej strony o podium walczy Michał Kwiatkowski (Omega Pharma-Quick Step) Fot.: Sirotti

Już jutro, wyścigiem Amstel Gold Race, rozpocznie się ardeński tydzień, w którym najlepsi kolarze z peletonu walczyć będą o trzy prestiżowe zwycięstwa na belgijskich pagórkach. Wśród nich, wymieniany jako jeden z głównych faworytów, jest także Michał Kwiatkowski (Omega Pharma-Quick Step).

Po emocjach związanych z brukowanymi klasykami, do akcji wkroczą specjaliści od pagórków. Trzy wyścigi na pagórkach ardenów przyprawiają o szybsze bicie serca nie tylko kibiców, ale i samych kolarzy, którzy co roku walczą o prestiżowe zwycięstwa na drogach Belgii. Każdy z kolarzy, którzy staną na starcie będzie marzył o zwycięstwie, jednak do ostatnich metrów dojedzie zaledwie garstka najsilniejszych, która walczyć będzie między sobą. Wśród nich powinien być także Michał Kwiatkowski (Omega Pharma-Quick Step).

Kwiatkowski, który w peletonie wymieniany jest jako jeden z faworytów, już w ubiegłym roku był 4. w Amstel Gold Race, czym tak naprawdę rozpoczął swoją znakomitą jazdę. W kolejnym wyścigu – Fleche Wallonne – Mistrz Polski był 5., czym udowodnił, że stać go na dobry wynik w starciu z najlepszymi. W tym roku Kwiatkowski będzie liderem ekipy Omega Pharma-Quick Step i do pomocy będzie miał silny zespół, którego zadaniem będzie doprowadzić go bezpiecznie do ostatniego podjazdu. Tam Polak będzie już zdany tylko na siebie, jednak już chociażby w tym sezonie pokazywał wielokrotnie, że potrafi nawiązać walkę z najlepszymi. A nawet wygrać, tak, jak podczas Strade Bianche, gdzie za plecami zostawił światową czołówkę, w tym także kolarzy, którzy staną na starcie najbliższych wyścigów. 

Sam Kwiatkowski przyznaje, że w tym roku jest bardzo zmotywowany i podbudowany i że zamierza walczyć o zwycięstwo w niedzielę. „Wiem, że stać mnie na dobry wynik. Udowodniłem to w ubiegłym roku. W tym sezonie miałem więcej dobrych wyników, dlatego też presja jest większa”- mówił Mistrz Polski ze startu wspólnego. Choć jeszcze niedawno Kraju Basków Kwiatkowski na podjazdach był dystansowany przez Contadora i Valverde, to jednak teraz taka sytuacja nie powinna się powtórzyć. Na dłuższych niż w Ardenach podjazdach Kwiatkowski nie chciał ryzykować utraty zbyt wielu sił w pogoni za rywalami. Teraz, gdy podjazdy są krótsze, a decydujące starcie rozegra się w samej końcówce, Polak może pozwolić sobie na oszczędzanie energii na koniec, jednak uważa, że cały czas trzeba być czujnym. „Zawsze lepiej jest jechać z przodu, niż tracić energię na przebijanie się do czołówki. Trzeba tam już być przed ostatnim podjazdem i na samym podjeździe” – dodał.

Na korzyść Kwiatkowskiego przemawia też na pewno właśnie końcówka trasy. Po wspinaczce na Cauberg do mety pozostaną jeszcze 2 kilometry, co zwiastuje finisz z niewielkiej grupki silnych kolarzy. Z tej grupki jednak to Kwiatkowski jest jednym z lepszych sprinterów i tak naprawdę jedynym, który może go pokonać jest Valverde. Kolarz Omega Pharma-Quick Step pokazał jednak w ostatnich dniach, że jego forma sprinterska jest bardzo wysoka, zajmując pięć razy trzecie miejsce w Volta al Pais Vasco.

Największymi rywalami Polaka, sądząc po ostatnich wynikach, będą Philippe Gilbert (BMC Racing Team) i Alejandro Valverde (Movistar), a także zawsze groźny na pagórkach Joaquin Rodriguez (Katiusza). Gilber błysnął formą i zasygnalizował powrót do dawnej dyspozycji w środę, wygrywając Brabantse Pijl. Lider BMC Racing odzyskał swoją dawną szybkość i wybuchowość, która w 2011 roku pozwoliła mu na wygarnie wszystkich trzech ardeńskich klasyków. W tym roku Belgowi bardzo trudno będzie powtórzyć ten wynik, ale na pewno będzie jednym z kolarzy, którzy liczyć się będą w walce o czołowe lokaty w każdym z trzech wyścigów.

Valverde, z kolei, w przeszłości wygrywał już w Ardenach – w 2006 we Fleche Wallonne i 2 2006 oraz 2008 roku w Liege-Bastogne-Liege. Hiszpanowi brakuje więc już tylko zwycięstwa w Amstel Gold Race i, jak zapowiada, cel na niedzielny wyścig jest tylko jeden – wygrać. Valverde to jeden z bardziej dynamicznych kolarzy w peletonie, do tego bardzo mocny i przede wszystkim doświadczony, a obecnie dysponuje formą, która pozwala mu realnie myśleć o zwycięstwie w Piwnym Wyścigu.

Forma Rodrigueza, z kolei, w ostatnich dniach jest małą niewiadomą, jednak Purito zawsze będzie zaliczany do ścisłego grona faworytów, jeśli kolarze ścigają się po pagórkach. Kolarz Katiuszy, który w tym sezonie wygrał w górach Volta al Pais Vasco, wrócił właśnie z kilkudniowego treningu na wysokości i zapowiada, że będzie walczył o każdy metr w nadchodzących wyścigach.

Innymi, groźnymi kolarzami do pokonania, będą z pewnością Simon Gerrans (Orica GreenEdge), Damiano Cunego i Rui Costa (Lampre-Merida), Dan Martin (Garmin-Sharp), a także broniący tytułu sprzed roku Roman Kreuziger (Tinkoff-Saxo). W najbliższych wyścigach zabraknie natomiast Alberto Contadora (Tinkoff-Saxo), który zdecydował się w spokoju przygotowywać do Tour de France.

W wyścigu wystartują także kolarze CCC Polsat, w składzie Davide Rebellin, Jarosław Marycz, Bartłomiej Matysiak, Łukasz Owsian, Maciej Paterski, Marek Rutkiewicz, Adrian Honkisz i Adrian Kurek oraz, w ekipie Omega Pharma-Quick Step, Michał Gołaś.

Tegoroczna, 49. edycja Amstel Gold Race to 251-kilometrowa trasa z Maastricht do , prowadząca po 34 krótkich i sztywnych pagórkach. Kolarze będą musieli zmierzyć się z takimi podjazdami jak Cauberg, pokonywany trzykrotnie, Gulperberg, Eyserbosweg, czy Keutenberg a sama meta będzie usytuowana 2 kilometry po ostatniej wspinaczce na Cauberg. Już od samego startu kolarze ścigać się będą w terenie najeżonym niczym tarka, ale decydujące będzie ostatnie 90 kilometrów, kiedy to wspinaczka na Cauberg rozpocznie prawdziwe ściganie.

Transmisja w Eurosporcie od godziny 14.00.

Podobne artykuły