Bez podpisu Touru nie będzie!

Drukuj

Nowy pomysł na oczyszczenie kolarstwa z dopingu. Każdy z 600 kolarzy Pro Tour ma złożyć pisemne oświadczenie, w którym nie tylko zaprzeczy uczestnictwo w procedurze, wobec którego prowadzona była Operacja Puerto czy też jakiejkolwiek innej aferze dopingowej, ale również zobowiąże się do poniesienia kary w wysokości swoich rocznych zarobków w przypadku przyłapania go na niedozwolonych praktykach

Nowy pomysł na oczyszczenie kolarstwa z dopingu. Każdy z 600 kolarzy Pro Tour ma złożyć pisemne oświadczenie, w którym nie tylko zaprzeczy uczestnictwo w procedurze, wobec którego prowadzona była „Operacja Puerto” czy też jakiejkolwiek innej aferze dopingowej, ale również zobowiąże się do poniesienia kary w wysokości swoich rocznych zarobków w przypadku przyłapania go na niedozwolonych praktykach.

Oprócz tego kolarze mają zgodzić się na przynajmniej dwuletnią dyskwalifikację, jeżeli potwierdzone zostaną pozytywne wyniki kontroli antydopingowej. Co ważne, zawodnicy mają się zobowiązać do udostępnienia próbek swojego DNA w celu ustalenia przynależności zarekwirowanych w gabinecie Eufemiano Fuentesa zapasów zmodyfikowanej krwi.

Kolarstwo stanie się więc sportem, w którym walka z nielegalnym wspomaganiem przybrała najostrzejszą formę. Zważywszy na to, że niesławny doktor Fuentes miał się rzekomo opiekować również czołowymi piłkarzami i tenisistami, spróbujmy sobie wyobrazić sytuację, gdy gracze Barcelony czy Realu lub któryś z hiszpańskich mistrzów ziemnych kortów płaci grzywnę w wysokości swoich rocznych zarobków, niejednokrotnie przewyższających budżet całej grupy Pro Team!

Dwóch byłych znakomitych włoskich kolarzy: Gminni Bugno i Francisco Moser, będących obecnie działaczami stowarzyszeń zrzeszających zarówno grupy zawodowe jak i kolarzy otwarcie krytykuje propozycję UCI. Moser, będący szefem CPA (Stowarzyszenie Kolarzy Zawodowych) zauważa, że wymóg tego typu deklaracji „łamie wszystkie prawa”. Z kolei Bugno stwierdza, że jest to pochopna propozycja wymyślona tylko na potrzeby zbliżającego się Tour de France. Samo CPA stoi na stanowisku, że w miejsce proponowanych przez UCI deklaracji, bardziej potrzebny jest nowy „kodeks etyki”, który w przypadku nielegalnego wspomagania dotyczyłby nie tylko pojedynczych kolarzy a całe kluby. W obliczu masowych „spowiedzi” byłych zawodników Telekomu oraz zorganizowanego dopingu w grupach Festina, Kelme i Libertyn Seguros nie jest to propozycja bezpodstawna.

Całość wygląda obiecująco. Żadna inna dyscyplina sportu nie deklaruje tak otwartej i głęboko idącej walki z dopingiem. Według raportu WADA kolarstwo faktycznie jest jedną z najczęściej kontrolowanych dyscyplin a biorąc poprawkę na, mimo wszystko, niewielką ilość licencjonowanych zawodników, kontrole są skuteczne. Niewiele jest również federacji sportowych, których jednym z głównych działań byłyby próby zwalczania dopingu a przynajmniej publiczna debata na ten temat. Jeśli przypomnieć sobie wpadki pływaków, lekkoatletów czy piłkarzy, można śmiało powiedzieć, że wina zrzucana jest na przyłapane na oszustwie jednostki a nie na cały system, skutecznie zamiatając brudy pod dywan. Można by więc pomyśleć, że kolarstwo z dopingiem walczy ostro i bezkompromisowo. Sprawa deklaracji antydopingowych, stary i nowy kodeks etyki mają tylko jedną, za to bardzo istotną wadę. Brak tym działaniom mocy prawnej, to tylko dżentelmeńskie umowy. Kolarzom, którzy deklaracji nie podpiszą, nie grożą żadne sankcje. Przykład? Proszę bardzo. Na przełomie sezonów 2006/2007 grupa Discovery Channel zdecydowała się zatrudnić Ivana Basso. Teoretycznie CONI (Włoski Komitet Olimpijski), zawiesił wobec niego postępowanie, i grupa Bruynella mogła go legalnie zatrudnić, łamiąc jednak postanowienia „Kodeksu Etyki”. Stowarzyszeni grup zawodowych groziło wykluczeniem ze swojego grona, ale licencji Pro Team nikt odebrać nie mógł. Basso sam się przyznał, pracę w Discovery stracił, ale gdyby nie jego dobra wola, lub, jak kto woli, zimna kalkulacja, do niczego by nie doszło a UCI nadal walczyłaby z dopingiem.

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj