Kto jest bez grzechu...

Drukuj

"Brałem EPO podczas pierwszego tygodnia Tour de France 1996, łamiącym się głosem wyznał Erik Zabel podczas konferencji prasowej T-Mobile. Nie ważne, czy zdarzyło się to tylko raz (). Dopingowałem się, kłamałem i za to przepraszam

"Brałem EPO podczas pierwszego tygodnia Tour de France 1996”, łamiącym się głosem wyznał Erik Zabel podczas konferencji prasowej T-Mobile. „Nie ważne, czy zdarzyło się to tylko raz (…). Dopingowałem się, kłamałem i za to przepraszam”.

Konferencja została zwołana przez kierownictwo ekipy T-Mobile z powodu zagęszczającej się sieci oskarżeń i wyznań obecnych i byłych pracowników grupy, którzy przyznają się do stosowania i organizowania nielegalnego wspomagania erytropoetyną w latach ’90. Drużyna Telekomu była wtedy na wyraźnej fali wznoszącej, mając za sobą zwycięstwa Bjarne Riisa i Jana Ullricha w Tour de France oraz seryjne zwycięstwa Erika Zabela w klasyfikacji punktowej „Wielkiej Pętli”.
Drugim z kolarzy Telekomu, który przyznał się do dopingowych praktyk był Rolf Aldag. Były kolarz a obecnie jeden z kierowników ekipy deklaruje, że stosował EPO od 1995 do 1997r (przypomnijmy, że związana ze zorganizowanym dopingiem afera Festiny wybuchła w roku 1998).

Bob Stapleton, główny menager T-Mobile i autor wdrażanego programu antydopingowe go w niemieckiej grupie zapowiedział, że Aldag zachowa swoje stanowisko. Niewiadoma jest przyszłość Erika Zabela, który obecnie reprezentuje barwy drużyny Milram.

Fakt, że do stosowania dopingu przyznał się jeden z najbardziej utytułowanych kolarzy przełomu wieków jest pewnym przełomem. Zabel, w przeciwieństwie do Basso nie był (póki co) pod presją ze strony prokuratury czy władz kolarskich. Jego wyznanie może być istotnym krokiem w kierunku choćby częściowego oczyszczenia kolarstwa ze zorganizowanego systemu nielegalnego wspomagania. Powodem dla którego Zabel zrezygnował z dopingu były, według niego, niepożądane skutki uboczne.

„Afera Telekomu” została wywołana oskarżeniami byłego masażysty zespołu, Jefa d’Hondta. Na skutek tego, dwaj lekarze T-Mobile: Lothar Heinrich i Adres Schmidt przyznali się do podawania niedozwolonych środków zawodnikom. Trop prowadził do prestiżowej kliniki we Fryburgu. Obaj lekarze zostali zawieszeni zarówno przez grupę kolarską jak i przez klinikę.
Cała sprawa dobitnie pokazuje, że ekipa Festiny, która poniosła największe konsekwencje w 1998r nie była jedyną, w której istniał zorganizowany system nielegalnego wspomagania sportowców. Wspomnienia Willy Voeta, masażysty grupy, w których pisze on o „radosnym podnoszeniu poziomu hematokrytu”, porannym mierzeniu jego poziomu w obawie przed kontrolą, oraz całym procederze mającym za zadanie podnoszenie możliwości kolarzy teraz się potwierdzają. Choć od połowy lat ’90 wprowadzono ograniczenia w poziomie hematokrytu, na najważniejszych imprezach zamiast moczu do badań pobierana jest krew, a testy antydopingowe są coraz doskonalsze, zawodnicy jeżdżą coraz szybciej…

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj