Drugi z kolei sezon istnienia UCI Pro Tour był... dziwny. Pierwsza jego część przyniosła dominację kolarzy młodych i bardzo młodych. Druga – skandale i kompromitacje. W Polsce z kolei Pro Liga Arkus & Romet dzięki dobrej postawie lokalnych grup kontynentalnych – Knauf i DHL – Author dawała nadzieję na odbicie się naszego kolarstwa od dna, jednak nasi zawodnicy zakończyli ściganie “wspaniałym” występem na Mistrzostwach Świata w Salzburgu.
Jaki więc był kolarski sezon 2006? Czy zapamiętamy go jako rok “Afery Fuentesa” czy jako “Rok Alejandro Valverde”? Kto był największym zwycięzcą a kto największym przegranym?
Kolarska wiosna przyniosła wiele wspaniałych i emocjonujących wyścigów, których głównymi bohaterami byli zawodnicy urodzeni w okolicach roku 1980. Tirreno Adiratico wygrał Thomas Dekker (Rabobank, ur. 1984), Mediolan – Sanremo Filippo Pozzato (Quick Step, ur. 1981), Ronde van Vlaanderen Tom Boonen (Quick Step, ur. 1980), dla którego było to spełnienie marzeń – zwyciężył we “Flandryjskiej Piękności” w koszulce mistrza świata!!!. Idąc dalej, Gandawa – Wevelgem, czyli “flandrię na pocieszenie” wygrał Thor Hushovd (Credit Agricole), który choć nieco starszy, bo dwudziestoośmioletni, to jednak bliżej mu do kolarskiej młodzieży niż weteranów.
Największe emocje, jak co roku, wzbudził wyścig
Paryż – Roubaix
, w tym roku jednak nie z powodu ciężkiej trasy czy niesprzyjającej pogody a ze względu na dwa wydarzenia: wypadek Georga Hincapiego, który musiał zrezygnować z ambicji wygrania po tym, jak pękła rura sterowa w jego widelcu. Nie miało to jednak takiego wpływu na wyniki, jak drugi epizod, który będzie długo przez kibiców pamiętany. Gdy wyścig wkroczył w kulminacyjną fazę, ucieczkę od pogoni rozdzielił zamknięty szlaban na przejeździe kolejowym. Zawodnicy, którzy zignorowali zakaz przejazdu zostali zdyskwalifikowani. W ten sposób Tom Boonen awansował na drugą lokatę, jednak zwycięzca, Fabian Cancellara (CSC, ur. 1981) zwyciężył bez pomocy sędziów – faktycznie w tegorocznym “Piekle Północy” był najmocniejszy i to on dyktował warunki.
Kolejne zwycięstwo zawodnika, który dopiero wchodzi na salony zawodowego ścigania, to
Dookoła Kraju Basków
i Angel Gomez Merchante (Saunier Duval, ur. 1980), który w walce o zwycięstwo pokonał Alejandro Valverde (Caisse d'Epargne, ur. 1980). Dla Valverde był to jednak tylko wstęp do dalszych sukcesów. Choć nie udało mu się wygraćAmstel Gold Race
, gdzie pokonał go Frank Schleck (CSC, ur. 1980), to jednak pokazał klasę w Ardenach, pewnie zwyciężając w Walońskiej Strzale oraz w prestiżowym Liege – Bastogne – Liege.Pod koniec kwietnia kończą się zwycięstwa “młodzieży”, która do głosu doszła znowu późnym latem. Choć w najbardziej oczekiwanych wyścigach każdego sezonu – Giro d'Italia, Tour de France i Vuelta Espana zwyciężali zawodnicy bardziej doświadczeni, trzeba przyznać, że i ta część sezonu stała pod znakiem kolarzy przed trzydziestką.
Przygotowującą do Giro d'Italia etapówkę,
Tour de Romandie
, wygrał jeden z późniejszych faworytów Tour de France, Cadel Evans (Davirtamon Lotto). Samo Giro zostało zdominowane przez Ivana Basso, który nie dał najmniejszych szans swoim rywalom. Lider ekipy CSC robił właściwie co chciał a jego olbrzymia przewaga nad rywalami była i tak najmniejszym możliwym wymiarem kary – planowany najtrudniejszy etap na Plan de Corones został skrócony i uproszczony ze względu na opady śniegu. W wyścigu pozytywnie zapisał się Sylwester Szmyd (Lapmpre), którego podstawowym zadaniem była pomoc Damiano Cunego, jednak mimo tego zmagania ukończył na punktowanym, 19. miejscu a na poszczególnych etapach był widoczny wśród najlepszych. Brawo!Równolegle, w wyścigach zaliczanych do Europe Tour, sporo okazji do zadowolenia przysporzył polskim kibicom Przemysław Niemiec (Miche). Zajął wysoką, siódmą lokatę w
Giro del Trentino
a w kilka dni później wygrałGiro di Toscana
. W czerwcu Niemiec znakomicie pojechał w Route du Sud, gdzie wygrał najtrudniejszy etap a w klasyfikacji generalnej zajął miejsce czwarte. W tych samych wyścigach dobrze spisywali się Polacy jeżdżący w Ceramica Flaminia: Tomasz Marczyński i Krzysztof Szczawiński. Do polskich sukcesów dołożyś się później po raz kolejny Niemiec, który w lipcu w Brixia Tour był drugi.Wracając do Pro Touru, wraz z
Giro d'Italia
rozgrywanoVolta a Cataluna
, gdzie zwyciężył David Canada z Saunier Duval. W tym też czasie zaczęły pojawiać się pierwsze doniesienia o aferze dopingowej w Hiszpanii, aresztowano dyrektora sportowego Liberty Seguros, Manolo Saiza a prasa donosiła o kilkuset zamieszanych w sprawę kolarzach. Jadący w Giro Basso i Ullrich (którego forma jak na tę porę roku była zaskakująco wysoka, co rokowało nadzieje na dobrą jazdę niemieckiego kolarza w Tour de France) póki co jednak byli poza zasięgiem oficjalnych oskarżeń.
Dauphine Libere, wygrane przez Leviego Leipheimera (Geroslteiner) oraz Tour de Suisse (wyrgana Ullricha) przebiegały w atmosferze spekulacji i niepewności.
Bomba wybuchła na kilka dni przed Tour de France.
W myśl podpisanego przez drużyny Pro Teams “kodeksu etyki” z wyścigu zostali wykluczeni główni faworyci: Basso, Ullrich, Francisco Mancebo (Ag2r).
Nie dość więc, że w peletonie zabrakło “Bossa” Lancea Armstronga, to również pozbawiono go faworytów. Jak się później okazało, żaden z kolarzy winny nie był, jednak oskarżenia i poszlaki były na tyle poważne, że trudno się dziwić dyrektorom poszczególnych drużyn, że zdecydowali się na ich wycofanie. Tak czy inaczej, byliśmy świadkami najdziwniejszego Tour de France od 1998r. Nie dość, że brakowało faworytów, to jeszcze kolarze i drużyny, które miały liczyć się w walce o podium, zachowywały się tak, jakby wcale tego nie chciały. Kolejno odpuszczano ucieczki przegranych pozornie kolarzy, którzy za takie prezenty odwdzięczyli się walką do samego końca. Oscar Pereiro oddał koszulkę lidera Floydowi Landisowi dopiero podczas finałowej jazdy indywidualnej na czas. Cóż z tego, skoro Landis przekroczył dopuszczalne normy dotyczące wartości testosteronu, co więcej, analizy próbek potwierdzają, że testosteron został dostarczony Amerykaninowi “z zewnątrz”. Co prawda Landis ciągle się broni i oficjalnie nie odebrano mu zwycięstwa, wszystko wskazuje na to, że do tego dojdzie. Swoim postępowaniem Landis nie tylko skompromitował i tak pogrążone do reszty kolarstwo, ale i ostatecznie przyczynił się do upadku grupy Phonak, którą reprezentował. Podobnie jak wcześniej Roberto Heras, którego przyłapano podczas Vuelty 2005 na stosowaniu EPO, Landis deklaruje swoją niewinność...Po tak dziwnym i zakończonym skandalem Tour de France wielu kibiców z niesmakiem odwróciło się od kolarstwa.
Vattenfall Classic
(wygrany przez Oscara Freire) iClassica San Sebastian
(zwycięstwo Xaviera Fdlorencio) przeszły właściwie bez echa. Iskierką nadziei był za to Deutchland Tour, podczas którego wspaniałą wolę walki zaprezentował Jens Voigt (CSC), który obronił się przed atakami Leiphemera.Z niecierpliwością czekaliśmy na
hiszpańską Vueltę
. Wyścig ten miał albo pogrążyć kolarstwo, gdyby powtórzyła się na nim sytuacja z roku ubiegłego, albo dać mu kredyt zaufania na jeszcze jeden rok. Pasjonująca, i, jak podają wyniki kontroli antydopingowych, czysta walka dwójki Kazachów z powstałej na zgliszczach Liberty Seguros grupy Astana: Vinokourowa i Kascheckina z Alejandro Valverde to jedna z pereł minionego sezonu. “Vino”, który stracił nieco do Valverde w pierwszej części wyścigu, mozolnie odrabiał cenne sekundy, by decydujący cios zadać dzięki dwóm brawurowym atakom, przeprowadzonym na granicy własnych możliwości. Kazach, którego zmierzająca do końca kariera obfitowała tak w momenty triumfu jak i w okrutnego pecha, ostatecznie osiągnął swój cel: wygrał jeden z wielkich tourów!. W hiszpańskiej Vuelcie wolną ręke miał Sylwester Szmyd. Równocześnie nie miał również szczególnego wsparcia ze strony kolegó z zespołu. Mimo tego pokazał, że stać go na naprawdę wiele i wyścig zakończył na trzynastej pozycji.Właściwie każdy sezon daje zawodowemu peletonowi nową gwiazdę: poprzednie trzy dały Cunego, Valverde i Boonena. Sezon 2007, a zwłaszcza jego końcówka należały do
Stefana Schumachera
. Niemiec z grupy Gerolsteiner najpierw wygrał etap Giro d'Italia i założył koszulkę lidera, następnie w sierpniu pokonał (bilansem miejsc) Georga Hincapiego w Bnelux Eneco Tour a następnie błyskotliwie zwyciężył wTour de Pologne
. Zawodnik ten ma wszystko, co powinien mieć prawdziwy mistrz, i choć jak narazie specjalizuje się w klasykach i krótszych etapówkach być może już wkrótce zastąpi Jana Ullricha. Tak czy inaczej pamiętać będziemy, że jednym z etapów rozwoju jego kariery był tegoroczny Tour de Pologne.Wyścig dookoła Polski
był ostatnią etapówką sezonu Pro Tour, wyniki Vuelty właściwie rozstrzygnęły o klasyfikacji generalnej tego cyklu, do rozdania pozostała więc koszulka mistrza świata. Zdobył ją, dzięki wspaniałej pracy całej drużyny, lider ekipy włoskiej, Paolo Bettini. Tym samym został najbardziej utytułowanym specjalistą wyścigów jednodniowych przynajmniej ostatniej dekady a z tytułami mistrza świata, olimpijskiego, i z trzema pucharami świata na koncie wszedł do panteonu kolarskich bóstw. “Świerszcz” potwierdził swoją klasę, wygrywając w tęczowej koszulce wieńczący sezon wyścig Giro di Lombardia. Wcześniej, w Zurychu zaliczany do Pro Tour klasyk wygrał Samuel Sanchez (Euskaltel) a Paryż – Tours weteran Fredric Guesdon (FDJ).U nas w kraju
Kolarską Pro Ligę
Arkus&Romet wygrał Marcin Sapa z ekipy Kanuf. Drużyna ta, wraz z DHL – Author rządziła na trasach większości rozgrywanych w kraju wyścigów, bijąc na głowę zarejestrowany dywizję wyżej Intel – Action. Ekipa Piotra Kosmali skupiła się jednak w tym roku na wybranych celach i je zrealizowała: Mistrzostwa Polski (dla Witeckiego), Małopolski Wyścig Górski (dla Rutkiewicza) oraz czwarta lokata Marka Rutkiewicza w Tour de Pologne i koszulka najlepszego “górala” dla Bartosza Huzarskiego a także druga lokata Brożyny w Tour de Luxemburg to wyniki godne szacunku. Nie zmienia to jednak faktu, że od naszej “eksportowej” drużyny wymagamy więcej!Cały sezon, tak w Polsce, jak i na świecie stał jednak w głównej mierze pod znakiem