Z początku to jednak kolarze Team Sky byli największymi gwiazdami, zwłaszcza, kiedy zgarnęli dwa pierwsze miejsca podczas poprzedzającego Tour Down Under kryterium - Cancer Council Helpline Classic.
Gwiazdą, po raz kolejny już z resztą, był Lance Armstrong, który w ubiegłym roku w Tour Down Under powracał do peletonu po trzyletniej przerwie. Tym razem do Australii Boss przyleciał z nową drużyną – Team Radioshack.
Równie sporą popularnością cieszyli się miejscowi kolarze – zwłaszcza Robbie McEwen (Katiusza) i Cadel Evans (BMC Racing Team)
Ucieczki były na Tour Down Under codziennością. Szczególnie aktywni byli młodzi Australijczycy z uniwersyteckiej ekipy UniSA Australia.
Także Maciej Paterski, jedyny Polak w wyścigu, który debiutował w Pro Tour, na jednym z etapów szukał szczęścia w ucieczce. Polak był aktywny, jednak praca na czele odbiła się sporą stratą na mecie etapu.
Lance Armstrong także nie próżnował. Amerykanin startował w TDU rozpoczynając przygotowania do Wielkiej Pętli – swojego głównego celu w tym sezonie. On także kilka razy pokazał się w ucieczce, bądź na czele peletonu.
Tour Down Under w przeszłości wygrywali sprinterzy i nie inaczej było w tym roku. Dlatego też większość akcji zaczepnych kończyła się tak samo – fiaskiem, a o zwycięstwo etapowe walczyli najszybsi kolarze w peletonie.
Dwa razy sprinterzy zostali jednak przechytrzeni. Udało się to Manuelowi Cardoso (Footon Servetto) i LL Sanchezowi (Caisse d’Epargne), którzy wygrywali etapy tuż przed rozpędzonym peletonem.
Ekipa Caisse d’Epargne miała więc powody do zadowolenia. Nawet Hiszpan Alejandro Valverde, który nadal nie może być pewien swojej przyszłości, wydawał się być zrelaksowany.
Przez sześć dni kolarze pokonali prawie 800km wokół Adelajdy. Cęsto przejeżdżali przez niezbyt zaludnione tereny.
Zwycięzcy odebrali zasłużone gratulacje. Wes Sulzberger (FDJ) został wybrany najagresywniejszym kolarzem 6. etapu. Bardzo aktywny Thomas Rohregger (Milram) zwyciężył w klasyfikacji górskiej. Andre Greipel(HTC-Columbia) wygrał w Australii po raz drugi w karierze. Jurgen Roelandts (Omega Pharma-Lotto) to najlepszy kolarz do lat 26.
FOTO: Sirotti





















