Teraz to Contador będzie atakowany. Rywale, Andy i Frank Schleck, Carlos Sastre, Cadel Evans, a także Bradley Wiggins będą wykorzystywali każdą okazję, by zdetronizować Hiszpana. W szczególności Evans i Sastre, którzy mają spore straty i praktycznie nic do stracenia. Także dwaj bracia z Saxo Bank nie będa odpuszczać i zapowiadają, że będą atakować aż do skutku.
Contador jednak nie będzie sam. Do pomocy będzie miał nie tylko Popowycza, Kloedena i Paulinho, ale także Armstronga. Amerykanin po wczorajszym etapie oświadczył, że jest gotów pracować na swojego młodszego kolegę, bo to właśnie on jest obecnie najmocniejszym kolarzem na świecie a dobro drużyny liczy się na pierwszym miejscu. Dość rzadkie słowa z ust 7-krotnego zwycięzcy
Tour de France, zwłaszcza, że jeszcze niedawno zapowiadał walkę o pozycję lidera w drużynie. Nie można jednak wykluczać, że w obliczu słabszej formy lub też słabszego dnia Contadora, co jak na razie wydaje się mało prawdopodobne, to właśnie Armstrong przejmie rolę lidera. Astana jest więc w bardzo komfortowej sytuacji, mając lidera, wice lidera i piątego kolarza w klasyfikacji generalnej (Kloedena). Teraz Astana będzie musiała się bronić, a inni będą atakować. Z dotychczasowego przebiegu wyścigu wydaje się, że trudno będzie im zagrozić.

Etap pod Verbier był z pewnością zapowiedzią tego, co czekać nas będzie w najbliższym tygodniu. Walka o zwycięstwo w Wielkiej Pętli wkroczyła w decydującą fazę. Do ostatecznych rozstrzygnięć jeszcze daleko, różnice w czołówce nie są duże. Możliwe więc, że tak, jak w przypadku sprinterów, tak i w przypadku faworytów, wyścig rozstrzygnie się w ostatnim dniu ich rywalizacji, czyli na Mont Ventoux.
FOTO: SIrotti