Garzelli zwyciężył we Włoszech w 2000 roku, gdy w ekipie Mercatone Uno przejął rolę lidera od Marco Pantaniego. Dwukrotnie też wygrywał klasyfikację górską Giro, a raz punktową i w tym sezonie miał nadzieję w dobrym stylu zakończyć swoją karierę, właśnie ostatnim startem w Giro d’Italia. Jego marzenia prysły, gdy organizatorzy wyścigu ogłosili listę ekip Pro Continental, które otrzymały dzikie karty, a w miejsce
Acqua e Sapone zaproszono niemiecki Team NetApp.
„Moim marzeniem było zakończyć moją przygodę wraz z końcem Giro w tym roku. To wyścig, któremu wiele poświęciłem, ale też wiele od niego otrzymałem. To byłaby znakomita okazja, by zakończyć karierę, ale niestety to niemożliwe” – mówił rozgoryczony Garzelli,
„wiem, że nie walczyłem już o klasyfikację generalną, ale zawsze zostawiałem swój ślad w wyścigu, choćby wygrywając klasyfikację górską” – stwierdził Włoch, który rozważał nawet zakończenie kariery tuż po ogłoszeniu decyzji
RCS.
Zamiast startu w Giro Garzelli skupi się na marcowym Tirreno-Adriatico, który wygrał w 2010 roku.
„Jeśli stanę na starcie, to na pewno będę dobrze przygotowany i będę chciał wygrać” – mówił.
Z kolei Enio Barbarossa, szef firmy
Acqua e Sapone, jest tak rozczarowany i zdziwiony decyzją
RCS, że rozważa nawet wycofanie się z kolarstwa. „
To nie jest uczciwe” – mówił,
„to już nie jest to kolarstwo, które sprawiało nam tyle radości, być może czas odejść” – stwierdził Barbarossa. Jego firma po raz pierwszy związała się z kolarstwem w 2001 roku, jako jeden ze sponsorów ekipy Cantina Tollo, a największy sukces – już z
Acqua e Sapone jako głównym sponsorem, ekipa święciła w kolejnym roku, gdy za sprawą Mario Cipolliniego wywalczyła Mistrzostwo Świata. W ostatnich latach głównym celem ekipy było właśnie Giro, gdzie w 2009 i 2011 roku Garzelli wygrywał klasyfikację górską, a w 2010 punktową.
Wraz z pozyskaniem Danilo Di Luki przed sezonem ekipa
Acqua e Sapone zwiększyła swoje szanse na start w Giro, jednak ostatecznie organizatorzy postanowili wybrać młodą ekipę Team NetApp z Bartoszem Huzarskim w składzie.
Fot.: Sirotti