Drugi koniec Wyścigu Pokoju.

Drukuj

Miał powrócić na dobre. Po rocznej przerwie z nowymi sponsorami, w nowym czesko austriacko niemieckim układzie. Legendarny wyścig czasów zimnej wojny, odbudowany po okresie transformacji po raz kolejny znika z kalendarza. Wiele wskazuje, że tym razem na dobre

Miał powrócić na dobre. Po rocznej przerwie z nowymi sponsorami, w nowym czesko – austriacko – niemieckim układzie. Legendarny wyścig czasów zimnej wojny, odbudowany po okresie transformacji po raz kolejny znika z kalendarza. Wiele wskazuje, że tym razem na dobre.

Obecni dwudziestolatkowie właściwie nie mogą już pamiętać choćby cienia legendy Wyscigu Pokoju, największego “amatorskiego” wyścigu kolarskiego na świecie. Amatorstwo zostało w cudzysłów wzięte specjalnie: trudno za amatorów uznać kolarzy z NRD czy Związku Radzieckiego. Tak czy inaczej charakterystyczny sygnał zapowiadający relację z Course de la Paix poruszał serca tłumów, nawet jeśli zastosujemy solidny filtr na mocne skażenie imprezy socjalistyczną ideologią.

Po upadku muru berlińskiego wyścig musiał odnaleźć się w nowych realiach, co w sumie się udało. Przed ostatnią zmianą w kalendarzu i regulaminie UCI, Wyścig Pokoju miał taką samą kategorię jak nasz Tour de Pologne, czyli 2.2. Krótko mówiąc po 1989r, Course de la Paix osiągnął status średniej klasy wyścigu, na którym pojawiały się gwiazdy drugiego formatu oraz polscy i czescy herosi. W okresie “kapitalistycznego” Wyścigu Pokoju wygrywali go z jednej strony niemiecki weteran, Uwe Ampler, z drugiej czołowi kolarze Czech i Polski: Jan Svorada i Piotr Wadecki. Impreza, która po transformacji trafiła w czeskie ręce była również lubiana przez zawodników grupy Telekom a szczególnie Steffena Wessemana, który wygrał w sumie pięciokrotnie.

Na przełomie 2004 i 2005r nastąpił krach nr.1. Po dość udanych, choć średnio ciekawym wyścigu, który wygrał Michele Scarponi w kolejnym roku impreza się nie odbyła. Wyścig Pokoju stał się jedną z ofiar wprowadzenia Pro Touru. Ponieważ spadł do drugiej ligi, odsunęli się od niego sponsorzy i po prostu nie było za co go zorganizować. Jednak legenda i tradycja wciąż były żywe. Zmienił się właściciel, pojawił się nowy i, co ważne, związany z kolarstwem sponsor, czyli Skoda. Wyścig Pokoju dostał najwyższą dla imprez kontynentalnych kategorię 2.HC, zgromadził na swoim starcie całkiem niezłe drużyny. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze przynajmniej do powrotu stanu sprzed upadku.

Tymczasem jednak, m.in. na skutek licznych afer dopingowych w w sezonach 2005 i 2006 Skoda postanowiła wycofać się ze sponsorowania Wyścigu Pokoju. Choć dyrektor Herbert Notter zapewnia, że chce, by jego impreza wróciła do kalendarza. Teoretycznie wyścig jest oddłużony i nic nie stoi na przeszkodzie, by został znów zorganizowany w sezonie 2008. Czy jednak na trudnym kolarskim rynku ma rację bytu impreza, która już dwukrotnie zniknęła z kalendarza, trudno powiedzieć. Jedną z szans może być poszukiwanie wsparcia przez UCI w konflikcie z organizatorami wielkich tourów, jednak to już są zbyt daleko idące dywagacje. Póki co trzeba przyjąć do wiadomości, że Wyścigu Pokoju narazie nie będzie.

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj