I po sezonie… Dla mnie końcówka kompletnie bez nóg, tyle co przejechałem. Ale tak to w sporcie bywa. Na Lombardii po bardzo wielu latach przerwy mieliśmy znów Polaka w top10 w wyścigu z cyklu dawnych Pucharów Świata, czyli teraz World Tour.
Także pierwsze zwycięstwo Oliviera Zaugga w jego karierze cieszy mnie bardzo. Chyba jeden z bardziej sympatycznych kolarzy w grupie, jak również oddanych i wiernych kolegów drużynowych z jakimi jeździłem. Cieszy też bardzo dobra jazda, zarówno na Giro di Lombardia, jak i w całej końcówce sezonu Niemka [Przemysława Niemca]. Vincenzo sam się wyeliminował, a Ivan ładnie zebrał się w końcówce.
Ja jestem już wykończony, za długi był ten sezon, po Giro i Tour przejechanych pod rząd nie byłem w stanie już się zregenerować i zebrać do jakiegoś przyzwoitego poziomu w ostatnich miesiącach, bywa. Gorzej, że same wyniki, według mnie, w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlają prezentowanego przeze mnie poziomu sportowego.
Znamy też trasę Giro i Touru na kolejny rok. Patrzę na Giro, jak zawsze ciekawe… Cervinia - mały sentyment jeszcze z kategorii U23, z Valle d’Aosty - dłuuuugie Stelvio, Giau i ciężkie Alpe Pampeago. Będzie jak zwykle ciężkie i ciekawe – dużo gór, w których na pewno rozegra się wyścig. Tour... też jak ostatnio, mało gór, dużo czasowek i według mnie, co prezentuje od lat swoją trasą, nie zasługuje na pewno na miano największego wyścigu na świecie, bo najcięższym chyba nigdy nie był.
Fot.: Sirotti