Środek sierpnia, a w Polsce zakończył się sezon kolarski. Wprawdzie jeszcze w kalendarzu jest kilka imprez, ale wszystkie liczące się wyścigi UCI, czyli te wchodzące w skład BGŻ ProLigi już się odbyły.
Niestety z programu wypadła etapówka Szlakiem Majora Hubala, więc Łukasz Bodnar może się cieszyć ze zwycięstwa w BGŻ ProLidze. „Bodzio” był niewątpliwie najrówniej jeżdżącym kolarzem CCC Polsat Polkowice. W każdym prawie wyścigu zdobywał punkty, a tego typu rywalizacja premiuje kolarzy solidnych. Na krajowym podwórku zaobserwowałem ruch. Wyścigi stały się ciekawsze, może w racji relacji w TVP Sport. To żart, ale warto odnotować, że „publiczna” pokazała w półgodzinnych reportażach całość zmagań w krajowych imprezach, także w wiadomościach sportowych pojawiały się migawki z wyścigów. Postęp i zarazem normalność. Dominowała ekipa CCC, ale temu trudno się dziwić, mają przecież najlepszy skład i II dywizję. Super wypadł debiut nowej grupy Darka Banaszka – BDC, „starzy” Robert Radosz i Marcin Sapa sporo namieszali w peletonie. Dość pechowo, ale ambitnie kręcili podopieczni Zbigniewa Szczepkowskiego – Bank BGŻ Team, choć w tej ekipie akurat „starzy” są pod kreską. No i młodzież, też lepiej niż w poprzednich latach. Kolarze z Mostostalu, Cartusii, Pacifiku, a także ci „z zagranicy”, których symbolem może być uciekinier Adrian Kurek. Najaktywniejszy kolarze Tour de Pologne podczas naszego narodowego touru wyrobił sobie nieźle nazwisko. Zielone światełko w tunelu… Niech tylko objawi się nam jeszcze dobry sprinter, albo dwóch… Saganowski i Kitelski na przykład.
Dawno nie pisałem do bikeWorld.pl (praca, wakacje itd.), więc dwa słowa podsumowania Tour de Pologne. Piękna walką o zwycięstwo pomiędzy Danielem Martinem i Peterem Saganem, niezła postawa licznych Polaków, choć chciałoby się jeszcze kropkę na „i”, czyli zwycięstw Polaków. W tej sprawie idzie nam jakoś niesporo. Zielone światełko też się świeci, jednak brakuje chyba szczęścia. W światowym peletonie ProTour podobna sprawa, a to Maciej Paterski czy Michał Gołaś jest blisko, a to ucieka Jarosław Marycz, którego rywale doganiają tuż przed metą, a to silny na Vuelcie Przemysław Niemiec nie usłyszy od Michele Scarponiego jak Dani Moreno od Joaqiuna Rodrigueza „jesteś mocny – jedź”… Wkrótce jednak karta musi się odwrócić, coraz większa grupa Polaków ściga się w dobrych drużynach, więc…
Jest jeszcze Maja Włoszczowska, która pomimo perturbacji trenerskich utrzymuje się na wysokim poziomie, choć ludzie od czasu do czasu interesujący się kolarstwem skazali już ją na niebyt. Afera na szczęście przycichała, a wyniki w Mistrzostwach Europy i Pucharze Świata są.
W sumie więc nie jest źle, choć rzecz jasna mogłoby być lepiej. Trzeba jednak być optymistą i z takim założeniem siadam przed mikrofonem Eurosportu do kolejnego etapu czy wyścigu. Może dziś, może jutro. Trzeba tak jak premier Pawlak być po zielonej stronie mocy.
Fot.: Krzysztof Jakubowski