Przełom roku, tradycyjnie, nie obfituje w ważne wydarzenia kolarskie. Zawodnicy odpoczywają – w domach lub na egzotycznych wyspach (jakoś mało było zdjęć z tych harców tej zimy), menedżerowie układają plany, organizatorzy prezentują wyścigi i wreszcie wszystko rusza.
Najpierw w Australii. Niegdyś taki Tour Down Under był tylko zabawą, okazją do treningu, troszkę wyjazdem turystycznym, ale Pro Tour (teraz World Tour) zrobił swoje. Sprinterzy już ostrzą zęby na większość finiszów, a nie muszę tu dodawać, że na Antypody zjechała się sama śmietanka szybkonogich. To już się dzieje…
Z innych spraw, to jak zwykle denerwuje mnie indolencja UCI. Szukam nowych zasad obowiązujących w World Tour i ich nie znajduje. Ma być nowa punktacja coś na kształt dawnej klasyfikacji UCI. Wiadomość o World Tour podano jesienią, cykl już startuje, a regulaminy i zasady pozostają w wirtualnych umysłach pomysłodawców. Mają być spadki i awanse do Pro Tour, ale na jakich zasadach nikt nie wie. Kto mi na przykład odpowie na pytanie czy w Tour de Pologne może wystartować reprezentacja Polski? Wcześniej startowała, bo nie było u nas grupy mogącej reprezentować Polskę w narodowym wyścigu, teraz jednak CCC Polsat może dostać „dziką kartę”, ale nie jest grupą Pro Tour tylko Pro Continental. Pytań jest sporo…
Jakoś też nie mogę pojąć o co chodzi w PZKol. Prezesem miał być Dariusz Miłek. Nie został. Wycofał się w ostatniej chwili. Czyżby zagrożony był jego wybór? Oczywiście szef spółki giełdowej nie mógł sobie pozwolić, by kandydować i nie zostać wybranym. Boję się, że związek także opanowały wirtualne umysły. Przypomniał mi się „Potop” i słowa księcia Bogusława kierowane do Kmicica: „Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.” Panowie zostawcie coś z tego sukna kolarzom.