Właściwe to powinienem zacząć od formułki. „Do końca sierpnia jestem na urlopie. W sprawie informacji wymagających skomentowania proszę kierować się na bikeworld.pl, na inne problemy odpowiem tuż po powrocie, czyli przed startem hiszpańskiej Vuelty”.
Urlop to czas, kiedy umysł człowieka poddaje się, by pozostać przy internetowo-komputerowym języku, resetowaniu. Czyli jeśli ktoś cały rok siedzi za biurkiem, to powinien ruszać się jak najwięcej, jeśli inny pracuje fizycznie, to najlepiej zrobi mu „leżenie bykiem”. Człowiek uzależniony więc od informacji dotyczących kolarstwa, taki jak ja, powinien od owych odpocząć. Tak też zrobiłem. Przez tydzień nie otwierałem komputera, bo go na krótkie wakacje nie zabrałem. Terminy jednak terminami, resetowany umysł też musi być obowiązkowy. Wymyśliłem więc taki oto patent – otworzę strony kolarskich witryn internetowych i wybiorę wiadomość, która najbardziej mnie zaciekawiła, zaskoczyła. Co też niniejszym przed chwilą uczyniłem. Ladies and gentlemen, the winner is… Przemysław Niemiec, a w zasadzie wiadomość, że nasz kolarz nie tylko zdecydował się przejść do któreś z ekip Pro Tour, ale jeszcze w dodatku ma taką ofertę. Super! Myślę, że sympatycy kolarstwa szosowego na tę wiadomość czekali bardzo długo, nie tylko podczas tegorocznego urlopu. Przemek to zawodnik dobrze jeżdżący po górach i mający w dodatku instynkt wygrywania. Szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niż wcale. Oby w nowej grupie miał możliwość wykazania się, potwierdzenia swego talentu i możliwości. Do jakiej grupy przejdzie? Tego jeszcze nie wiemy, wiec ze spokojem udaję się na kolejny tydzień resetowania, stąd też i dzisiejszy felieton nieco krótszy. Sobie i tym, którzy jeszcze wypoczywają życzę pogody. Do usłyszenia!