Pobieram dane...
| v3rt 08-08-2007, Środa |
Komentarzy: 5 Tagi: Beskidy | Beskid Śląski |



W międzyczasie przestaje padać. Z niekłamanym żalem opuszczam wesołe towarzystwo i ruszam dalej. W centrum Brennej odnajduję zielony szlak i z werwą rozpoczynam zdobywanie Błatni. Po kilkuset metrach mój zapał zostaje ostudzony przez deszcz, duże kamienie i ciut za duże nachylenie. Cóż robić, daję z buta. Na wysokości Szarówki Matka Natura postanawia mnie sponiewierać totalnie. Deszcz przechodzi w ulewę, a ulewa w potop. Siadam na kamieniu pod drzewem i obserwuję ściany wody lejące się z nieba. Wkrótce ścieżka zamienia się w mały, ale rwący potok - wody jest na oko po kostki, brakuje tylko wyskakujących pstrągów.


O 6 rano budzi mnie słońce. Budzę kucharki w kuchni, wcinam jajecznicę i ruszam na szlak. A szlak klasyczny :). Kilka kilometrów szalonego zjazdu nartostradą z Szyndzielni. Wymarzony początek dnia! Przebijam się przez rogatki Bielska-Białej i zaczynam podjazd czerwonym na Łysą Przełęcz. Chwila odpoczynku, rozmowa z grzybiarzem (grzybów nie ma) i odbijam żółtym na Magurkę. Błąd. Szlak prawie całkowicie nieprzejezdny - kamienie i głazy. Cóż robić, ciągnę z buta. Za to od Magurki szlak-marzenie. Górska ścieżka wije się między choinkami, z pieśnią na ustach zaliczam kolejne singletracki. Chwilę podziwiam widok z Czupela (Czupla?). W pewnym momencie zatrzymuję się nad wyjątkowo stromym i kamienistym zjazdem. Dumam chwilę, co robić. Zdrowy rozsądek nakazywałby pociągnąć ten kawałek z buta, ale euforia robi swoje - tyle mi się nic nie stało to i na samym końcu los nie będzie złośliwy. A może jednak...?
Zobacz także...Turystyka: Wycieczki jednodniowe
03.07



KomentarzeKomentarze
komentarzy 5
| Patronat medialny - IMPREZY |
|
| Patronat medialny - DRUŻYNY |
|
© bikeWorld.pl 2011 Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie materiałów zawartych na niniejszej stronie jest zabronione!