A na tle zieleni jaskrawo pomarańczowy Santa Cruz Bullit. Ech, jeszcze mi się śni ta wycieczka.
Stary dobry Bullit nieco odświeżony powrócił na rynek po dwu letnim bycie w niebycie. Jest taki sam, ale jednocześnie inny. Przez te dwa lata dojrzał. Dojrzał, aby sprostać wymaganiom coraz ostrzej jeżdżącym freeraiderów. Wprowadzono zmiany w konstrukcji ramy zgodne z trendami, ale zachowując świetny charakter roweru zachęcający do zabawy.
Nowy kręgosłup
Rama Bullita wykonana ze stopu aluminium 6069 kształtem przypomina poprzednika, ale jej elementy zostały kompletnie przerobione. Może tylko rura podsiodłowa się nie zmieniła, a górna zachowała charakterystyczne wygięcie zwiększające przekrok. Reszta jest nowa. Zmianie uległa główka ramy, teraz jest w standardzie 1,5" i ma solidne wzmocnienia w miejscu łączeń z rurami ramy. Zdzierży zamontowanie każdego widelca. Kompletnie przebudowano wahacz. Zmieniła się jego przednia część, która jest teraz pospawana z trzech skomplikowanych kształtek. Tylne haki są wymienne po obu stronach (przykręca się je trzema śrubami) i dają możliwość zamontowania koła zarówno ze standardową piastą o szerokości 135 mm lub z piastą ze sztywną osią w systemie 12x150mm (taki testowaliśmy). Zawias jest teraz łożyskowany na osi o średnicy 20 mm co daje konstrukcji niesamowitą sztywność. Łożyska wahacza są montowane, w "bomblu" na dolnej rurze, podobnie jak montuje się je w pakietach z zewnętrznymi łożyskami. Są objęte dożywotnią gwarancją. Skok zawieszenia to 7" czyli po naszemu 178 mm. Wahacz umożliwia zastosowanie hamulca z 8" (203 mm) tarczą i będzie możliwość zamontowania pływającego zacisku.
Amortyzacja
W testowanym przez nas egzemplarzu zamontowano damper FOX DHX 5.0 Coil z tytanową sprężyną. Daje on możliwość regulacji tłumienia powrotu, efektywności platformy ProPedal oraz systemu Bottom Out tłumiący ugięcie w jego końcowej fazie. Reguluje się go przez zmianę objętości komory i jej ciśnienie. To wszystko w połączeniu z regulacjami jakie nam umożliwia zamontowany z przodu Rock Shox Totem (tłumienie powrotu, tłumienie szybkiej i wolnej kompresji, blokada z zaworem Flood Gate i ciśnienie powietrza) daje szerokie pole do popisu amatorom tuningu i zapewnia zabawę na wiele godzin. Ale warto poeksperymentować żeby znaleźć parametry ustawienia na różne typy tras. Jak już dobierze się te najbardziej optymalne to przyjemność z jazdy jest fantastyczna.
W tym miejscu warto wspomnieć nieco więcej o przednim amortyzatorze. Totem to potężny widelec z goleniami o średnicy 40 mm. Tak duża średnica sprawia, że ciśnienie jakie panuje w komorze jest bardzo małe. My mieliśmy napompowany do 35 PSI. W testowanym Bullicie była zamontowana wersja Solo Air czyli bez zmiany skoku.
Jazda
Kiedy w 1999 roku pojawił się Bullit, niektórzy uważali go za pierwszy rower enduro miał on wtedy 6" (152 mm) skoku. Teraz zdecydowanie ewoluował w kierunku FR i DH, więc nie ma się co wygłupiać z pisaniem że na podjazdach buja. Pewnie, że buja można z tym walczyć regulując ProPedal czy włączając blokadę skoku w Totemie, ale dobre podjeżdżanie nie jest priorytetem. Jednak FR to nie zawsze bikepark z wyciągami i czasem trzeba wjechać o własnych siłach. Umożliwia to korba Truvativ Holzfeler z dwoma tarczami. Niesamowicie pomaga super czuły Totem, który łyka najdrobniejsze przeszkody. Tył przy podjeżdżaniu pracuje jak można się było tego spodziewać po jedno osiowym systemie. Przy wolnej jeździe koło wspina się na przeszkodę, a zawias ugina się po zjechaniu z niej. Ale co ważne cofanie się korb jest praktycznie nie wyczuwalne nawet przy podjeżdżaniu. Jednak bracia VPP na podjazdach radzą sobie lepiej. Na płaskiej drodze, gdy łańcuch nie jest tak bardzo napięty zawieszenie jest już bardzo czułe. Bullit nie powinien mieć kompleksów w stosunku do np. Nomada, a z Totemem z przodu to już na pewno. Ten potężny amor łyka przysłowiowe liście. Jest bardzo czuły i miękki (w zależności od ustawienia oczywiście). Ale cała zabawa zaczyna się na zjeździe
Jazda w dół
Zdecydowanie do tego jest ten rower stworzony i przy jeździe w dół sprawia najwięcej frajdy. Zupełnie nie czuć, że waży ponad 17 kg i że ma zamontowany widelec o masie ponad 2,7 kg. Ten ostatni ze względu na swoją potężną budowę jest super sztywny. Rower pojedzie dokładnie tam gdzie go skierujesz, jeśli tylko utrzymasz kierownicę i wystarczy 180 mm skoku. Wyżej wspomniałem, że Totem jest bardzo czuły i łatwo wykorzystuje cały skok. Bez obawy, nie ma się co martwić że na zjeździe będzie się zapadać. W takich okolicznościach, nie trzeba zwiększać ciśnienia powietrznej sprężyny, można się pobawić pokrętłami dostępnymi u góry prawej goleni. Zwiększyć siłę tłumienia wolnej kompresji żeby ograniczyć nurkowanie podczas hamowania. Podkręcić szybką żeby zbyt łatwo nie zapadł się całkiem. A na stromych zjazdach dodatkowo można włączyć blokadę skoku, ale z prawie całkiem otwartym floodgatem. Wtedy rower będzie zachowywał geometrię, bo Totem nie będzie się uginał pod ciężarem raidera, tylko w wyniku wjechania na przeszkodę.
Z rewelacyjnym Totemem doskonale współgra tylne zawieszenie. Bardzo ważne jest, aby sztywność obu amortyzatorów dało się do siebie dopasować. W tym rowerze nie ma z tym problemów. FOX ze sprężyną tytanową sprawia, że amortyzacja tylnego koła działa rewelacyjnie na każdego typu trasie. Przy agresywnej jeździe zawsze można zmniejszyć komorę systemu Bottom Out lub zwiększyć jej ciśnienie. W ten sposób zachowamy miękkość zawieszenia zabezpieczając je przed dobiciem.
Singletrack
Przy szybkiej jeździe po korzeniach i kamieniach Bullit prowadzi się bardzo stabilnie. I chyba nikt by się niczego innego nie spodziewał. Przy miękko pracującym zawieszenia o skoku 180 mm, bardzo sztywnym widelcu i wahaczu oraz kącie główki ramy 67,5° rower po prostu płynie. Pokonywanie dropów to czysta przyjemność z miękkiego lądowania. W zakrętach wymaga pochylenia i zaufania oponom. W tym przypadku były to Intense EX DC Lite z podwójnej mieszanki gumy, ale prawdę powiedziawszy za krótko jeździłem na nich żeby wyczuć na ile mogę sobie pozwolić. Jedno tylko w tym rowerze może denerwować. Pierwsze, co poczułem po kilku obrotach korbami to, to że piętami ocieram o wahacz. Nic dziwnego przystosowano go do montażu koła z piastą o szerokości 150 mm. Trochę się obawiałem przy zjazdach, że zawias obije mi kostki, ale na szczęści tak się nie stało. Jednak trzeba przyznać, że tył jest bardzo szeroki i trochę to przeszkadza.
Części
Zacznę od hamulców, bo te zasługują na wyróżnienie. Avid Juicy 7 są jednymi z najlepszych hamulców, z jakimi miałem do czynienia. Bardzo mocne, pozwalają na bezproblemowe zatrzymanie roweru przy hamowaniu jednym palcem. Jednocześnie, pomimo swojej mocy, są łatwe do wyczucia.
Napęd tego roweru, jak przystało na FR pozwala nie tylko na jazdę w dół ale umożliwia również podjeżdżanie pod całkiem strome wzniesienia, a to dzięki zamontowanym korbą Truvativ Holzfeler z dwoma koronkami (24 i 34 zęby) oraz napinaczem E13 który skutecznie utrzymuje łańcuch na swoim miejscu przy zjazdach. Z tyłu zamontowana jest kaseta o największej koronce 34 zęby, ale najważniejsze jest to, na czym ją zamontowano. Koła w Bullicie obracają się na piastach Chris King. Przednia jest oczywiście na oś 20 mm, tylna na 12 mm, ale najważniejsze jest to, że jej bębenek ma aż 72 zęby, z którymi zazębiają się zapadki wolnobiegu. Sprawia to, że przeniesienie napędu z korb na koło jest błyskawiczne. Trzy razy szybsze niż przy standardowym wolnobiegu z 24 zębami. Dzięki temu przy każdym niespodziewanym progu czy przeszkodzie można depnąć w pedał i z łatwością poderwać przód (jeśli tylko masz dobrane odpowiednie przełożenie). Jeśli chodzi o zmianę biegów, to mnie osobiście ucieszyło zastosowanie triggerów i tylnej przerzutki SRAM X-9. Triggery wydają mi się najbardziej wygodne w użyciu, bo można trzymając palec wskazujący na klamce hamulca, jednocześnie kciukiem zmieniać biegi w obie strony, a przerzutka SRAM mniej "lata" od Shimano. Choć przy tej konstrukcji ramy ma to mniejsze znaczenie. Zmiana biegów następowała bardzo szybko, a łańcuch gładko przechodził po koronkach. Myślę, że dzięki pełnym pancerzom pociągniętym od manetek do przerzutek napęd długo będzie cieszył tak dobrym działaniem.
Miałem okazję uprawiać FR w czystym wydaniu, bawiąc się wytyczaniem sobie szlaku między drzewami. Chyba właśnie w takich warunkach jazda Bullitem sprawia najwięcej przyjemności, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby go bardziej uzbroić i pojechać na trasę DH. Generalnie jazda w dół to jego żywioł.
Cena: 13500 PLN (w testowanej konfiguracji)
Rozmiary: 15", 17", 19"
Dystrybutor: Crazy Crank (https://www.santacruz-pl.com/)
Inne rowery marki Santa Cruz w BikeKatalog.
Foto: Marcin Wielkiewicz, Adam Piotrowski























