Wywiad z Markiem Galińskim

Drukuj

Marek Galiński, urodzony w 1974r, jeden z najbardziej utytułowanych kolarzy górskich w kraju. Aktualny mistrz Polski w XC, tytuł ten zdobył również w roku 2000. Rokrocznie murowany faworyt do podium klasyfikacji generalnej Skoda Auto Grand Prix MTB: triumfował w tym cyklu już trzy razy, w ostatnich latach nie startował we wszystkich imprezach cyklu kosztem udanych startów na szosie, m.in. w Wyścigu Pokoju.

Ma również na koncie znakomite występy w Pucharze Świata XC, m.in. drugie miejsce w St.Wendel w 2003r. W swojej bogatej w sukcesy karierze jeździł we wszystkich najlepszych klubach w kraju. W sezonie 2004 reprezentuje barwy zawodowej grupy PSB – Atlas – Orbea. Dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy awansował do ścisłej międzynarodowej czołówki XC. Żonaty, córka Karolina. W 2005 roku patronem medialnym Marka Galińskiego został vortal bikeWorld.pl. Będziemy na bieżąco informowali Was o jego dokonaniach na szosach i ścieżkach całego świata. Mamy nadzieję, że wywiad, którego nam udzielił nieco przybliży Wam jego postać: bikeWorld.pl:Drugie miejsce w Głuchołazach… Czy jesteś zadowolony ze startu? Marek Galiński: Drugie miejsce to nie zwycięstwo… Widać, że rywale nie próżnują. Mimo wszystko jestem zadowolony, forma jest stabilna i ma tendencję wzrostową. Rok temu o tej porze miałem sporo wyścigów szosowych za sobą. bW.pl:Tydzień wcześniej też startowałeś… M.G.:Startowałem wyścig o Puchar Austrii. Już od kilku lat rozpoczynam sezon tym wyścigiem, bardzo ciekawa trasa wśród winnic, dobra organizacja. Niestety również nie udało mi się stanąć na najwyższym stopniu podium. Wygrał Czech znany wszystkim kibicom z wyścigów w Polsce: Milan Speszny, ja musiałem zadowolić się drugim miejscem. bW.pl:Jak się czujesz w nowej grupie PSB – Atlas – Orbea? M.G.:Bardzo dobrze, dziękuję… Grupa jest bardzo dobrze zorganizowana, atmosfera w zespole jest dobra. Wszyscy są umotywowani i głodni startów. bW.pl:Czy przed tym sezonem miałeś inne możliwości, może z grup zagranicznych? Co skłoniło Cię do jazdy w barwach PSB – Atlas – Orbea? M.G.:Już od kilku lat jestem związany z hiszpańską grupą Orbea Racing i było by dziwne gdybym na szosie ścigał się na innym rowerze niż Orbea. Grupa PSB-Atlas-Orbea z roku na rok rośnie w siłę, jest możliwość startów w dużych wyścigach, poza tym bardzo dobrze znamy się z dyrektorem sportowym Dariuszem Banaszkiem bW.pl:W ubiegłych sezonach podczas wyścigów MTB startowałeś w stroju Orbea, natomiast na szosie w barwach drużyny szosowej. Czy w tym roku również tak będzie? Wytłumacz proszę naszym czytelnikom, na czym polegają te zmiany barw w ciągu sezonu. M.G.:Do zakładania określonych strojów na poszczególne starty obligują mnie kontrakty z poszczególnymi grupami sportowymi. Zmiany barw związane z promocją znaków towarowych moich sponsorów…. również tych medialnych ;-). Wyścigi Pucharu Świata startuje wyłącznie w barwach Orbea Racing, wyścigi MTB krajowe oraz wyścigi szosowe w barwach PSB – Atlas – Orbea. bW.pl:Od kilku sezonów ścigasz się na rowerach marki Orbea. Można zauważyć, że do XC wybierasz raczej małe rozmiary ram. Dlaczego decydujesz się właśnie na małe ramy, czy jest to spowodowane specyfiką trasy czy też Twoimi własnymi upodobaniami? M.G.:Od początku jeżdżę na ramach teamowych KILO 03; 04; 05 w rozmiarze 17’, dobrze mi się jeździ na takiej ramie, jest sztywna i bardzo zwrotna. Geometria ramy była specjalnie dopasowana do mojej budowy. Jestem z niej bardzo zadowolony. bW.pl:Na rowerze górskim ścigasz się już wiele lat. Czy możesz w kilku słowach powiedzieć, jak z Twojej perspektywy zmieniła się ta dyscyplina od czasu, gdy zaczynałeś swoją przygodę z MTB? M.G.:W pierwszych latach MTB dyscyplina ta rozwijała się w ogromnym tempie. Rower górski podbił cały świat. Mountainbike stał się sportem dla wszystkich. (dziś ta idea odradza się w formie maratonów MTB) - POZDRAWIAM WSZYSTKICH MARATOŃCZYKòW. òwczesne ściganie również było inne, wyścigi były dłuższe 3- 3,5h i dużo cięższe w wieloma podbiegami. Bardziej przypominało wyścigi przełajowe. Dzisiaj kolarstwo górskie zmierza w kierunku lepszego przekazu medialnego. Wyścigi są szybsze, rozgrywane na tempie do końca nie wiadomo, kto może zwyciężyć. Bardziej przypomina wyścigi szosowe. bW.pl:W XC w kraju osiągnąłeś właściwie wszystko, co było do osiągnięcia, w ostatnich dwóch sezonach na stałe zagościłeś w czołówce międzynarodowej, czego ukoronowaniem była znakomita jazda podczas Mistrzostw Świata. Czy jako kolarz górski czujesz się spełniony? Czy właśnie dlatego zdecydowałeś się jeździć na szosie? M.G.:Staram się przede wszystkim spełnić jako kolarz, jako zawodowiec. Nie czuję jednak, że, w MTB osiągnąłem już wszystko, co miałem do osiągnięcia. Pozostaje jeszcze kilka wyścigów, na których chciałbym powalczyć o zwycięstwo. Tak naprawdę, nigdy nie zdecydowałem o definitywnym rozstaniu z MTB. Szosę traktuje bardzo poważnie, ale moim głównym celem jest zwycięstwo w którymś z wyścigów Pucharów Świata. bW.pl:W wyścigach szosowych radziłeś sobie całkiem nieźle. Twoje występy w Wyścigu Pokoju można określić jako co najmniej udane. Czy teraz, kiedy trafiłeś do grupy PSB – Atlas – Orbea można będzie liczyć na to, że w czasie któregoś z wyścigów szosowych będziesz liderem swojej drużyny? M.G.:W przypadku mojej osoby to raczej sytuacja tworzy lidera a nie lider sytuację. Prawdziwi liderzy grup szosowych to wybitni specjaliści w jeździe indywidualnej na czas i dobrzy górale jednocześnie. Ja musiałbym dużo popracować nad czasówką, żeby myśleć o liderowaniu podczas któregoś z dużych tourów. O zwycięstwo mógłbym się raczej pokusić w którymś z wyścigów klasycznych – jednodniowych. bW.pl:W ostatnich latach swoich szans na szosie szuka wielu znakomitych „górali”, Cadel Evans, Dario Cioni, Miguel Martinez, Michael Rasmussen i inni. Większość z nich znakomicie radzi sobie właśnie podczas wyścigów, gdzie znaczącą rolę odgrywają podjazdy. Czy to jest zatem naturalna droga dla zawodnika MTB, czy też ma on szansę zaistnieć w innych specjalnościach szosowego rzemiosła? M.G.:Każdy kolarz zawodowy powinien wiedzieć, co jest dla niego najlepsze. Dla każdego droga do sukcesu jest inna. Myślę że ja, jako kolarz górski swojej szansy będę poszukiwał właśnie w górach nie na płaskim. Czy będą to podjazdy pokryte asfaltem czy trawa to nie ma większego znaczenia. bW.pl:Cezary Zamana przyrównał maratony MTB do wyścigów klasycznych na szosie. Czy może w najbliższym czasie planujesz starty w tej odmianie kolarstwa górskiego? M.G.:Kiedy ostatnio trenowaliśmy wspólnie z Czarkiem w Hotelu Las w Piechowicach namawiał mnie do wspólnego startu w którejś edycji Intel Powerade Bike Maraton. Nie odmówiłem. Bardzo bym chciał gdzieś wystartować. Mam dosyć napięty plan startowy, ale jeżeli do tego dojdzie czytelnicy bikeWorld.pl dowiedzą się o tym pierwsi. bW.pl:Jakie są Twoje plany sportowe na rozpoczynający się właśnie sezon? Więcej szosy, czy może chciałbyś odzyskać prowadzenie w Skoda Auto Grand Prix MTB? M.G.:W tym roku będę startował nieco mniej wyścigów szosowych. Kalendarz startów MTB został dosyć mocno rozbudowany. Muszę decydować czy w danym okresie jechać wyścig szosowy czy MTB. Na pewno poważnie potraktuje Puchary Langa, co do wyścigów szosowych to pojadę 1 lub 2 wyścigi etapowe: Bałtyk Karkonosze, Małopolski Górski, Solidarności może Dookoła Mazowsza. bW.pl:Jak oceniasz poziom zawodów organizowanych przez Czesława Langa? Chodzi głównie o poziom sportowy, to, że organizacja oraz nagrody są na poziomie europejskim, to wszyscy widzimy. Jak wygląda sprawa trudności uzyskania dobrego wyniku? M.G.:Istotnie poziom organizacyjny zawodów z cyklu Skoda Auto Grand Prix niczym nie odbiega od organizacji Puchrów Świata. Jeżeli chodzi o poziom sportowy to na pewno nie jest on najniższy, przyjeżdża wielu dobrych zawodników z Czech, Ukrainy, Niemiec. Niestety nie gościmy w kraju zawodników z pierwszej dziesiątki rankingu UCI, dla których przyjazd na serię Skoda Auto Grand Prix wiąże się z problemami natury logistycznej. bW.pl:Jesteś teraz w wieku, w którym możesz osiągać najlepsze rezultaty. Wydaje się, że wraz z Marcinem Karczyńskim mocno odskoczyliście pozostałym zawodnikom. Kogo, szczególnie spośród młodszych zawodników, upatrujesz na swojego najlepszego rywala, kto może być w przyszłości następcą Marka Galińskiego? M.G.:Być może któryś z podopiecznych trenera Andrzeja Piątka w niedługim czasie dołączy do grupy Elity. Jak na razie to Marcin Karczyński i Mario Kowal są w dobrej dyspozycji. Na nadchodzącą młodzież jeszcze trochę poczekamy. bW.pl:Sezon startowy za pasem, czy między wyścigami znajdujesz choć chwilę czasu, aby odpocząć od pracy? Jak wtedy spędzasz wolny czas? M.G.:Odpoczynek po pracy jest tak samo ważny ja praca. Swój wolny czas najczęściej spędzam z rodziną. Częste wyjazdy staram się rekompensować mojej żonie Kasi i córeczce Karolinie każdą wolną chwilą w domu. bW.pl:Jak ważny, w treningu zawodowca jest właśnie relaks? Haha. Zależy, co rozumiesz przez relaks. Ja najlepiej relaksuję się korzystając z usług mojego masażysty Tomka Czapelskiego. Bardzo lubię też zjeść dobra kolację w miłej atmosferze. Inne relaksujące czynności znacie… bW.pl:Co sądzisz o wprowadzeniu w XC możliwości pomocy technicznej w boksach? M.G.:Myślę ze jest to dobry pomysł, gdyż w jakimś stopniu eliminuje przypadkowość w tej dyscyplinie. Z wielu ciekawie zapowiadających się rywalizacji kibice musieli odejść zawiedzeni tym ze czołówka łapała gumy. Wymiana dętki całkowicie eliminuje z walki o czołowe lokaty. bW.pl:Która z tras Skoda Auto Grand Prix MTB jest Twoją ulubioną? M.G.:Najbardziej lubiłem trasę w Świeradowie, szkoda ze jej już nie ma :-(. Bardzo podoba mi się również Bukowina i Szczawno. bW.pl: Dziękujemy za wywiad i życzymy powodzenia już w SPA w Belgii! FOTO: Maciej Łuczycki

Obserwuj nas w Google News

Subskrybuj