Wywiad ten zaplanowany był nieco wcześniej, jednak z powodów technicznych możemy go zaprezentować dopiero teraz. Założeniem było zaprezentowanie opinii na te same tematy dwóch pierwszych zawodników Intel Powerade Bikemaraton. Z perspektywy czasu wypowiedzi obu maratończyków mogą jednak nabrać nieco innego wydźwięku. bikeWorld.pl:Dlaczego zdecydowałeś się skupić swoje wysiłki właśnie na maratonach? Mirek Bieniasz:Urodziłem się dla maratonów. bW.pl:Przez ostatnie lata odnosiłeś sukcesy w Lidze bikeBoadu. W sezonie 2005 startowałeś w Intel Powerade Bike Maraton. Czym kierowałeś się przy wyborze cyklu maratonów? M.B.:Startowałem w tych maratonach, gdzie jest najwyższy poziom i największa liczba uczestników. Moi sponsorzy chcą być widoczni. bW.pl:Zawodnicy XC potrafią sobie znakomicie radzić w maratonach – sam wywodzisz się z XC – przykładem niech będą tutaj np. Michał Bogdziewicz czy Bogdan Czarnota, natomiast w drugą stronę bywa z tym różnie. Jak myślisz, czym jest to spowodowane? M.B.:Podkreślmy, że w maratonach dobrze radzą sobie tylko najlepsi zawodnicy XC i tylko na wybranych trasach. Ja myślę, że w drugą stronę jest tak samo, ponieważ ja startuje w XC i wiele wyścigów wygrywam. bW.pl:W ilu zawodach brałeś udział w sezonie 2005? M.B.:W sezonie 2005 miałem 35 startów, bywało nawet 60, ale w tym sezonie ograniczała mnie praca (10 – 12 godzin, 6 dni w tygodniu). Stałem się pracoholikiem, nie lubię bezczynnie siedzieć. bW.pl:Czy posiadasz licencję PZKol? Jeśli nie, to dlaczego? Jeśli tak, to dlaczego nie startowałeś w Mistrzostwach Polski w maratonie? M.B.:Posiadam licencję Pzkol, ale jest ona zbędna, jeżeli ktoś czytał książkę „Maraton z blatu” to wie co mam na myśli. W mistrzostwach Polski w Maratonie nie wystartowałem ponieważ kolidowały z „Danielkami”, które były dla mnie priorytetem, chciałem je pożegnać WYGRANĄ. bW.pl:Jaki jest Twój stosunek do startu w maratonach zawodników z licencją, ewentualnie zawodowców. Czy traktujesz maratony jako imprezy masowe, które wygrywasz, czy też może skupiasz się na wynikach i są to dla Ciebie po prostu kolejne zawody, na których mierzysz się z konkretnymi rywalami? M.B.:Maraton powinien być imprezą masową otwartą dla wszystkich, więc zawodowcy jak najbardziej. Każdy startujący znajdzie swoje miejsce w peletonie. Najważniejsza jest satysfakcja z ukończenia a miejsce do drugorzędna sprawa. bW.pl:Czy sam uważasz się za zawodowca, profesjonalistę? Czy ze startów w maratonach można żyć lub chociaż dojść do sytuacji, w której do całego przedsięwzięcia się nie dokłada? M.B.:Nie uważam się za zawodowca ani profesjonalistę. Ścigam się w maratonach bo to uwielbiam, a moje rezultaty to 10 lat treningu i doskonały niezawodny rower. Zaczyna mnie martwić, że rok po roku trasy są coraz łatwiejsze i krótsze. Na dzień dzisiejszy mam tylu sponsorów, że nie dokładam ani grosza do kolarstwa, wiadomo oferują najlepszy sprzęt i wygrywam. bW.pl:Ile miejsca w Twoim życiu zajmuje sport? M.B.:Sport wypełnia całe moje życie od dziecka.
bW.pl:Czy to Ty złożyłeś protest w sprawie odebrania punktów Michałowi Bogdziewiczowi za maraton w Kościelisku? Jeśli tak – dlaczego? M.B.:Niestety żadnego protestu nie składałem, a w obecnej sytuacji żałuję, że tego nie zrobiłem. W Kościelisku oddałem podium koledze, który niestety nie jechał po wyznaczonej trasie (redakcja bikeWorld.pl nic nie wie na ten temat - przyp.red.) i powinien zostać ukarany dyskwalifikacją. Jako zawodowiec miał być nie punktowany, więc było mi obojętne, nie protestowałem i w ten sposób stanęliśmy na podium. Po kilku miesiącach kolega jednak dostał punkty, a ja w podzięce za nie protestowanie zostałem ukarany. bW.pl:Jak czujesz się w związku z całym tym zamieszaniem związanym z punktacją? Zwycięstwo w klasyfikacji Top10 bezsprzecznie należało do Ciebie, w Top7, czyli klasyfikacji generalnej Ligi sprawa nie jest już tak jednoznaczna, tym bardziej, że Paweł wygrał więcej maratonów od Ciebie w tym sezonie. M.B.:Prawda jest taka, że zamieszanie odbywało się bez mojego udziału, o całej tej nieprzyjemnej sprawie dowiedziałem się parę dni temu od kolegów. Ja nie mam czasu na wysiadywanie przed komputerem, nie jestem sportowcem, który w ten sposób zdobywa zwycięstwa, jak opisałem w poprzedniej odpowiedzi. Teraz na poważnie, mam nadzieję, że nowym sezonie wystartuję w maratonie o bardzo przejrzystym i klarownym regulaminie w którym amator i zawodowiec będzie liczony na równo. bW.pl:Twój zespół, Kelly's Team pokazał w tym sezonie piękną jazdę zespołową, szczególnie na maratonie w Istebnej. Czy sądzisz, że tego typu układ wkrótce stanie się powszechny a maratony pod tym względem upodobnią się do szosy? M.B.:Tak, drużynowo postawiliśmy na jedną kartę i wyszło super, zabawa i szampan. W grupie siła. Jeśli chodzi o tworzenie grup w maratonach, czy upodabniają się one do szosowych? Myślę że tak na całym świecie w największych wyścigach to w grupach ogląda się wspaniałą pracę zespołową i pojedynczą prace w pocie czoła i łzach. Takie grupy prowokują do lepszych, do mocnych postanowień, konsekwencji danego słowa, że wszyscy jedziemy razem dla nas i dla podium. Oczywiście w maratonach musi być klasyfikacja zespołowa by takie teamy powstawały, to dobra droga by rozwijało się kolarstwo górskie. bW.pl:Podczas wielu wyścigów pomagał Ci brat. Trenujecie razem? Czy jesteś dla niego autorytetem, kimś w rodzaju „mistrza”? M.B.:Od paru lat wiele godzin spędzam z bratem na treningach. Na wyścigach pomagamy sobie, współpracujemy. Dla Maksymiliana jestem starszym bratem i nic więcej. bW.pl:Jak oceniasz swoich rywali w sezonie 2005? Kto zmusił Cię do największego wysiłku? M.B.:W tym sezonie poziom na maratonach był zdecydowanie wyższy niż w poprzednich latach. Stawka była bardzo wyrównana. Do największego wysiłku zmusił mnie team z Austrii na Transcarpatia, wiele razy wielką siłę i wolę walki. bW.pl:Przypuszczam, że zwycięstwo w Lidze było dla Ciebie głównym celem sezonu. Oprócz startów w LBM wziąłeś jeszcze udział w Transcarpatii, powiedz proszę kilka słów na temat tych zawodów. M.B.:Jestem bardzo zadowolony z moich wyników tym sezonie. Zwycięstwo cieszy, ale z drugiego czy trzeciego miejsca też byłbym zadowolony. Na mnie nikt nie naciska, nie muszę wygrać za wszelką cenę, podchodzę do tego wszystkiego z dużą rezerwą, ja to kocham. Mnie każde miejsce zadowala, bylebym dojechał cały do mety, to jest najważniejsze. Transcarpatia to trasy o zdecydowanie najwyższym poziomie trudności, ściganie przez cały dzień, dzień po dniu. Dla mnie Transcarpatia mogła by trwać przez całe życie, na ten temat mógłbym pisać bez końca. bW.pl:Transcarpatię dwukrotnie już wygrałeś. Czy planujesz może udział w BikeChallenge 2006? Zapowiada się, że będzie to impreza o wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym, udział zapowiadają czołowi zawodnicy polscy i czescy, być może również z innych części Europy. M.B.:Transcarpatia – tak, Bike Challenge– raczej nie.
bW.pl:Jakie masz cele na sezon 2006? Czy chciałbyś się spróbować jeszcze rozwinąć jako kolarz górski, czy też planujesz nadal skupić się na którymś z cykli maratonów? Wypadałoby, aby czołowy maratończyk wziął udział w Mistrzostwach Polski... M.B.:Wybiorę jeden cykl maratonów, Transcarpatia wyścigi XC, trochę szosy, dokładnie ten sam plan jak w minionym sezonie. Co do Mistrzostw Polski w Maratonie to okaże się czy znów terminy nie będą kolidowały dwóch ważnych startów. Najważniejsze, trasa musi być jak w maratonie a nie w jak w XC, może ktoś zorganizuje prawdziwe Mistrzostwa Polskie w Maratonie na trasie w Kościelisku albo Danielkach. bW.pl:Na koniec pytanie o jesień i wczesną zimę – czas odpoczynku. Jak zamierzasz spędzić ten okres? M.B.:Jesień i wczesna zima to dla mnie odpoczynek i regeneracja. Czas poświęcony bliskim, dla który w sezonie go nie mam. FOTO: www.bikemaraton.pl PRZECZYTAJ RòWNIEŻ WYWIAD Z PAWŁEM URBAŃCZYKIEM
Wywiad z Mirosławem Bieniaszem
Prezentujemy wywiad z Mirosławem Bieniaszem, czołowym polskim maratończykiem, dwukrotnym zwycięzcą Ligi bikeBoard, zwycięzcą klasyfikacji generalnej TOP10 Intel Powerade Bikemaraton 2005, drugim zawodnikiem klasyfikacji generalnej tego cyklu. W ostatnich latach swoim koncie Mirek może również zapisać dwa triumfy w zawodach etapowych Transcarpatia a także wiele innych sukcesów. W maratonach MTB startuje niemal od samego początku, stał się jednym z bardziej rozpoznawalnych uczestników zawodów długodystansowych.